Premier Wielkiej Brytanii, która w tym półroczu przewodzi Unii, uważa, że przed uchwaleniem przyszłego budżetu należy ustalić kierunki reform europejskiej gospodarki oraz modelu socjalnego, a dopiero na grudniowym szczycie w Brukseli zająć się sprawami finansowania reform. Na szczycie w Hampton Court niektóre delegacje, w tym polska kierowana przez premiera Marka Belkę, wspomniały jednak o przyszłym budżecie, wychodząc z założenia, że o sprawach długofalowych można spokojnie dyskutować tylko wtedy, gdy jest zagwarantowana możliwość działania w krótszym terminie.
Blair odkłada dyskusje nad przyszłym budżetem przede wszystkim dlatego, by dać więcej czasu na zażegnanie sporów, w wyniku których całkowitym fiaskiem zakończył się poprzedni szczyt Unii w czerwcu w Brukseli. Nie bez znaczenia jest też to, że Niemcy, największy płatnik unijnego budżetu, wciąż nie mają kanclerza.
Parlament Europejski w pierwszym czytaniu przyjął w czwartek budżet na 2006 r. Będzie on podstawą wydatków Unii także w następnych latach, jeśli państwa członkowskie nie dojdą do porozumienia na temat planów budżetowych na lata 2007-2013.
Zgodnie z propozycją parlamentu, ogólne wydatki UE w 2006 r. wyniosłyby 1,04% dochodu narodowego brutto, czyli 115,4 mld euro. Ostateczny kształt tego budżetu będzie jednak znany dopiero pod koniec roku, po dalszych negocjacjach. Eurodeputowani zwiększyli wydatki UE na politykę strukturalną, edukację i badania, a także środki na wsparcie krajów trzecich.
- W budżecie na 2006 r. interesy Polski zagwarantowane w Traktacie Akcesyjnym nie są w żadnym stopniu zagrożone - zapewnił szef komisji budżetowej PE, Janusz Lewandowski.