Zamieszanie polityczne związane z coraz mniejszymi szansami na koalicję rządową PiS i PO oraz silne czwartkowe spadki na Wall Street w głównej mierze sprawiły, że rynek terminowy otworzył się wczoraj

32-pkt luką bessy.

Przez długi czas mogło się wydawać, że kontrakty zakończą tydzień niewielką świecą poprzedzoną wspomnianą luką. Kurs FW20Z5 przez pół sesji oscylował bowiem w pobliżu poziomu otwarcia. Dopiero w drugiej połowie dnia polski rynek, kierując się odrabiającymi poranne straty europejskimi indeksami, ruszył w kierunku północnym. Odrabianie strat przybrało na sile po godzinie 14.30, kiedy zostały opublikowane nieznacznie lepsze od prognoz dane z USA o wzroście PKB w III kwartale 2005 r. W efekcie grudniowe kontrakty na WIG20 wzrosły z 2231 pkt na otwarciu do 2292 pkt na zamknięciu.

Na wykresie dziennym FW20Z5 została wyrysowana długa biała świeca. Wpływa ona nie tylko na poprawę nastrojów wśród byków, ale z uwagi na obronę wsparć przy 2250 pkt (lokalny szczyt z 8 sierpnia br.) i 2260 pkt (38,2-proc. zniesienie Fibonacciego wzrostu z maja-października), stwarza nadzieję na koniec spadku. Nadzieję dość dużą. Tak przynajmniej można interpretować dwie szpulki na wykresie tygodniowym. Teoretycznie wystarczy, że zostaną one potwierdzone białą świecą i trwającą już miesiąc korektę będzie można uznać za zakończoną.

W praktyce nie będzie to takie łatwe. Analiza sytuacji na głównych wskaźnikach każe oczekiwać bowiem dalszych spadków. W tej sytuacji jedyne na co może liczyć popyt, to większe lub mniejsze odreagowanie. Najbliższym oporem jest połowa długiej czarnej świecy z 13 października br. (2345 pkt). To poważna bariera i jej pokonanie będzie trudne. Wstępnie więc można założyć, że tam właśnie rozpoczęte wczoraj odreagowanie się zakończy.