Cały miniony tydzień ceny miedzi zakończyły lekkim wzrostem, ale od środy metal ten taniał. Piątkowy spadek cen był najbardziej znaczący, bo tego dnia poinformowano, że zapasy monitorowane przez Shanghai Futures Exchange wzrosły aż o 44%, do 47,35 tys. ton, najbardziej od 12 maja, co zapowiada spadek popytu na ten metal. A jeszcze w miniony czwartek cena miedzi przekroczyła barierę 4 tys. USD za tonę w wyniku spekulacji na temat rosnącego popytu w Chinach, które zużywają najwięcej tego metalu na świecie.

Przyczyną tak dużych wahań cen jest przede wszystkim wyjątkowo niski stan zapasów monitorowanych przez trzy największe giełdy tego metalu - w Londynie, Nowym Jorku i Szanghaju. Zapasy te są mniejsze od trzydniowego zużycia miedzi na świecie, co jest wynikiem utrzymującej się już czwarty rok nadwyżki popytu na ten metal nad jego podażą.

Według najnowszej prognozy Citigroup, w przyszłym roku ma się to zmienić i nadwyżka produkcji nad zużyciem wyniesie 821 tys. ton, w porównaniu z 88 tys. ton tegorocznego deficytu. W rezultacie średnia cena miedzi ma spaść do 2535 USD za tonę z 3571 USD w tym roku. Natomiast z analizy Mitsui & Co. wynika, że średnia cena miedzi w dostawach trzymiesięcznych wyniesie w 2006 r. w Londynie 3422,5 USD za tonę, wobec 3405 USD w tym roku.

Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 50 USD, 1,5%, do 3854 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 3830 USD.