Październik nie obszedł się łagodnie z inwestującymi w akcje. Na wykresie miesięcznym pojawiła się potężna zasłona ciemnej chmury ukształtowana w tym samym rejonie, gdzie ponad 5 lat temu zakończyła się "internetowa" hossa. Czy listopad przyniesie choć częściową rekompensatę tych strat?

Na wykresie tygodniowym pojawienie się kolejnej szpulki, tym razem jeszcze bardziej zbliżonej do doji, świadczy o jednym - mianowicie budowana jest baza pod znaczniejszy i dynamiczny ruch. Gdyby za jedyny wyznacznik kierunku owego ruchu uznać MACD, to sygnał sprzedaży na tym wskaźniku jednoznacznie sugeruje spadki. Niemniej jednak indeks znalazł się na poziomie pułapu 2,5-letniego kanału więc z tak zdecydowanym sądem - warto się jeszcze wstrzymać.

Ostrożność w ferowaniu szybkich wyroków nie jest wskazana, zwłaszcza że po piątkowej obronie wsparcia poniedziałkowa sesja stanowiła kontynuację tamtego wzrostu i przyniosła naruszenie EMA-55. Obserwowane parcie na szyję głowy z ramionami z przełomu października i listopada, mimo "fixingowego" zwycięstwa podaży, utwierdza w przekonaniu, że indeks bliższy jest trendu bocznego, aniżeli realizacji spadkowej formacji.

Ów trend z grubsza zawiera się pomiędzy październikowymi, lokalnymi górkami położonymi w pobliżu środka czarnego korpusu z 13 października (2380 pkt), a 38-proc. zniesieniem na 2280 pkt. Wskaźniki, w których obliczaniu uwzględniana jest większa ilość sesji, zaczynają się stabilizować - średnia CCI rośnie, a sam wskaźnik powrócił ponad jej poziom. Bliski wygenerowania sygnału kupna jest Stochastic Fast. W tej sytuacji kolejne zejście w rejon październikowych minimów jest mało prawdopodobne. Wyciąganie stąd wniosku, że rynek wraca do trendu wzrostowego, byłoby jednak zbyt pochopne. Na jakiś czas 100-pkt. horyzont może być satysfakcjonującym polem transakcyjnym dla obydwu stron. Może to ulec zmianie, gdy padnie sygnał sprzedaży ze strony średnich i EMA-13 zejdzie poniżej EMA-55.