Notowania na rynku naftowym wahały się w ostatnich dniach w wąskim przedziale. Brakowało bowiem, czynnika, który pobudziłby wyraźniejszą tendencję zwyżkową lub zniżkową. Za wzrostem cen ropy przemawiało powolne usuwanie zniszczeń po niedawnych huraganach w Zatoce Meksykańskiej. W połowie zeszłego tygodnia informowano, że wydobycie tego surowca było tam wciąż o 68% mniejsze niż zwykle. Nie ukończono też napraw w czterech rafineriach.
Ograniczoną z tych względów podaż paliw płynnych równoważy jednak mniejszy popyt, spowodowany ich wyższymi cenami. Ponadto w północno-wschodniej części USA, gdzie zużywa się 80% oleju opałowego, temperatury są wyższe niż zazwyczaj o tej porze roku, co znacznie ogranicza zapotrzebowanie. Według Wea-
ther Derivatives, będzie ono
w pierwszym tygodniu listopada
o 30% mniejsze od średniej w minionych latach. Co więcej, chłody nie nadejdą prawdopodobnie wcześniej niż w połowie miesiąca. Zjawiska te przeciwdziałały zwyżce notowań mimo zmniejszających się amerykańskich rezerw oleju opałowego. Przewyższają one bowiem w dalszym ciągu poziom sprzed roku.