BorsodChem zaczął wczorajszą sesję z poziomu nieznacznie tylko wyższego niż ten, na jakim spółka zakończyła środowe notowania na GPW. Kluczowe okazały się dwie transakcje, dokonane po godzinie od otwarcia sesji. Najpierw właściciela zmieniło prawie 19,5 tys., a kwadrans później 104,5 tys. akcji węgierskiej firmy. W pierwszym przypadku cena wynosiła 35,7 zł, a w drugim - 37,9 zł. Ten ostatni kurs był już o 7,8% wyższy od środowego zamknięcia.
Po południu zawarto jeszcze kilka większych transakcji (największa na 35 tys. akcji), a kurs w szczytowym momencie osiągnął poziom 38,2 zł, co oznaczało 14,7% wzrostu. Najwyraźniej na warszawskim rynku nastąpiły jakieś przetasowania w akcjonariacie węgierskiej firmy, ale co spowodowało tak duży skok kursu? - Z naszej strony nie ma żadnych istotnych informacji, które mogłyby spowodować taki wzrost kursu - stwierdził Miklos Hanti, odpowiedzialny za relacje inwestorskie w BorsodChemie. - Gdyby chodziło o antycypowanie informacji, która ma się dopiero oficjalnie pojawić na rynku, rósłby kurs, ale w Budapeszcie, a nie w Warszawie - powiedział z kolei Michał Janik z BDM PKO BP.
Papiery BorsodChemu są notowane na trzech rynkach: węgierskim, polskim i brytyjskim. Zdaniem M. Janika, wzrost wartości akcji na GPW mógł więc być wynikiem wyrównywania warszawskiego kursu spółki z kursami na pozostałych giełdach, głównie w Budapeszcie.
Okazuje się, że w ciągu kilku ostatnich sesji akcje BorsodChemu znacząco drożały. Różnica kursu w Budapeszcie i Warszawie osiągnęła ponad 10% (najwięcej w historii równoległych notowań). Wczorajszy wzrost na GPW można więc tłumaczyć wyrównywaniem poziomu.
Aktualne pozostaje pytanie o przyczyny wzrostu na Węgrzech. - Inwestorzy wrócili do akcji BorsodChemu, które w dłuższym horyzoncie wydają się dobrą inwestycją. Szczególnie że wcześniej były silnie przecenione - powiedział nam Tamas Pletser, analityk Erste Banku w Budapeszcie. - Impulsem do wzrostów mogła być informacja o planowanym poszerzeniu gamy produktów oraz wejściu do akcjonariatu BorsodChemu firm związanych z biznesmenem Megedetem Rahimkulovem, jednym z najbogatszych na Węgrzech - dodał Pletser.