Od momentu pierwszych zgrzytów w koalicji, tzn. zaraz po wyborze na prezydenta Lecha Kaczynskiego, jesteśmy świadkami ciągłego wzrostu rentowności obligacji na całej krzywej dochodowości.
Nie inaczej było w piątek. Był to kolejny dzień w dłuższym cyklu wyprzedaży obligacji skarbowych. Sprzedaż na otwarciu sesji zainicjowana została przez banki zagraniczne. Wkrótce ich śladem podążyli gracze z kraju. Ceny spadały tak znacząco, że rynek powoli tracił płynność a bid/offer spread wyraźnie się rozszerzył jeszcze przed południem.
Opublikowane o godz. 14.30 dane z USA zostały zupełnie zignorowane przez lokalny rynek a jego uczestnicy prześcigali się w sprzedaży obligacji po coraz niższych cenach.
Na koniec dnia obligacje z sektorów 2, 5 i 10 lat uzyskały rentowność, odpowiednio: 4,81% na OK1207 (wzrost o 9 punktów bazowych w porównaniu z dniem wcześniej); 5,45% na PS0310 (wzrost o 23 pb.) i 5,58% na DS1015 (wzrost o 54 pb.). Siła i masa podaży, jaka opanowała rynek stopy procentowej w piątek, okazały się tak potężne, że trudno mówić, kiedy zakończy się ten trend.. Wydarzenia, które miały miejsce w piątek, najlepiej opisuje obrazowe stwierdzenie: polała się krew.