Wczoraj Kancelaria Motty Nieruchomości przesłała do naszej redakcji informację, że złożyła w Sądzie Rejonowym dla m.st. Warszawy wniosek o upadłość Mostostalu Export. Sprawdziliśmy - wniosek rzeczywiście wpłynął, chociaż nie 21 października - jak nas poinformował wierzyciel giełdowej spółki - tylko 31 października. - Sąd dopatrzył się braków formalnych w naszym pierwszym wniosku. Uzupełniliśmy go pod koniec października - tłumaczy rozbieżność Mariusz Motty, właściciel KMN. Dodaje: - Sąd przyjął nasz wniosek i wyznaczył termin rozprawy na 5 grudnia.
Jak się dowiemy, poinformujemy
Dlaczego o złożonym wniosku o upadłość Mostostal nie poinformował inwestorów giełdowych? - Nie otrzymaliśmy z sądu oficjalnego pisma zawiadamiającego o tym fakcie. Jak tylko je dostaniemy, poinformujemy o tym i się do niego ustosunkujemy - tłumaczy Michał Skipietrow, prezes giełdowej spółki.
Jak informuje Mariusz Motty, jego firma złożyła wniosek we własnym imieniu. Twierdzi, że Mostostal nie uregulował zadłużenia wynikającego z doradztwa i pośrednictwa w sprzedaży gruntów na rozpoczętą inwestycję deweloperską na Polach Mokotowskich w Warszawie. Nie zdradza, z zapłatą jakiej kwoty zalega giełdowa spółka, zasłaniając się poufnością umowy. - Jest to kilkaset tysięcy złotych, na które czekamy od kwietnia ubiegłego roku - stwierdza. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o 216,4 tys. zł.
- Mostostal ma wiele przeterminowanych należności, jak i zobowiązań. Najlepszym dla nas wyjściem byłoby, gdyby udało nam się ściągnąć stare wierzytelności i za nie regulować stare długi. Priorytetem dla nas jest kontynuowanie działalności, więc trudno mówić o regulowaniu wszystkich starych zobowiązań z bieżących wpływów. Pragnę natomiast podkreślić, że nie ma najmniejszego zagrożenia upadłości Mostostalu - twierdzi M. Skipietrow. - Złożenie wniosku o upadłość odbieram jako próbę nacisku na nas ze strony wierzyciela. To zdecydowanie tańsze rozwiązanie dla wnioskodawcy, niż na przykład egzekucja komornicza, i niewątpliwie bardziej medialne - uważa prezes.