Asumpt do zweryfikowania szacunków dały zarządowi dane za trzy kwartały oraz przewidywania dotyczące końcówki roku. Handlująca odzieżą spółka (salony House) zamierza wypracować 136 mln zł przychodów i 3,5 mln zł zysku netto. W zeszłym roku firma - bodaj giełdowy rekordzista, jeśli chodzi o obniżanie prognoz - zanotowała 103 mln zł przychodów i 0,23 mln zł zysku. Pierwotne założenia na ten rok, z lutego, mówiły o obrotach w wysokości 130 mln i 4,5 mln zł zarobku. Zarząd oceniał je jako ostrożne. Widać jednak, że o ile sprzedaż idzie po myśli spółki, a nawet lepiej, to problemy dotyczą rentowności.
Na początku roku przedstawiciele Artmana zapewniali, że celem jest mniej więcej 4-proc. rentowność netto (spuścili trochę z tonu przy publikacji pierwszej prognozy), a w perspektywie trzech lat - 8-9%, czyli średnia dla branży. Widać jednak, że firma ma jeszcze sporo do zrobienia. Przy obrotach wynoszących 136 mln zł, 4-proc. rentowność netto zapewniłby jej zysk w wysokości prawie 5,5 mln zł, a 9-proc. - ponad 12 mln zł. BM BGŻ prognozuje dla Artmana na ten rok 135,9 mln zł przychodów i 4 mln zł zysku.
Korektę prognoz zarząd tłumaczy opóźnieniami w dostawach części kolekcji jesienno-zimowej na skutek zmian w przepisach celnych oraz wyjątkowo ciepłym wrześniem, który negatywnie wpłynął na wyniki całej branży.
Dane za III kwartał nie wskazują na przełom. Przychody na poziomie 35,6 mln zł są znacznie wyższe niż przed rokiem (o ponad 30%) i w dwóch pierwszych okresach tego roku. Widać tu efekty rozbudowy własnej sieci dystrybucji. Ale zysk netto w wysokości 0,46 mln zł (zysk brutto niespełna 0,2 mln zł) nie jest na miarę oczekiwań. III kwartał 2004 r., choć gorszy pod względem sprzedaży, zapewnił firmie znacznie lepsze wyniki (1,9 mln zł zysku operacyjnego i 1,2 mln zł netto).
Najwyraźniej Artman liczy na handlowe żniwa w końcówce roku. Żeby zrealizować aktualne plany, musi w IV kwartale pochwalić się sprzedażą na poziomie około 46 mln zł i ponad 3 mln zł zysku netto.