Jeszcze wiosną tego roku Warren Buffett kilka razy zapewniał, że rosnący deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych doprowadzi do osłabienia kursu dolara. W ślad za deklaracjami poszły inwestycje w obce waluty, mające przynosić tym większe zyski, im dolar będzie słabszy. Okazało się jednak, że w pierwszym półroczu spółka straciła przed opodatkowaniem 926 mln USD na operacjach walutowych.

W trzecim kwartale odnotowano już jednak 29 mln USD zysku w tym segmencie, mimo że dolar nadal umacniał się w stosunku do euro, jena i brytyjskiego funta. Okazało się, że Berkshire zmniejszył zaangażowanie w kontrakty terminowe na obce waluty do 16,5 mld USD we wrześniu br., z 21,5 mld USD w czerwcu. W lipcu kurs dolara osiągnął 13-miesięczne maksimum w stosunku do koszyka 6 głównych walut.

Nie najlepiej wyglądały też niektóre inne interesy Berkshire. Ponad połowę przychodów spółka generowała z firm ubezpieczeniowych, takich jak General Re i Geico. Po huraganach Katrina i Rita ubezpieczyciele musieli wypłacić prawie 3 mld USD odszkodowań. W rezultacie zysk netto Berkshire spadł w III kw. o 48% i był najmniejszy od 2001 r.

Sektor ubezpieczeniowy już w najbliższym czasie powinien sobie powetować te straty, bo właśnie fatalne skutki ataku Katriny upoważnią spółki do podniesienia stawek. Natomiast przy rosnących rozpiętościach stóp procentowych między USA a Eurolandem i Japonią oraz przy utrzymujących się dysproporcjach tempa wzrostu gospodarczego tych regionów, na spadek kursu dolara nawet Buffett nie ma co liczyć.

Bloomberg