"Ścinamy ceny zawodowo". To hasło reklamowe sprzed paru lat, należące do pewnej sieci handlowej, teraz wciąż chodzi mi po głowie. Nie tylko dlatego jednak, że nowa minister finansów hipermarketów nie lubi.

Otóż rząd i część polityków wyraźnie nie wiedząc dlaczego i wyraźnie nie zdając sobie z tego sprawy, wpływa od dłuższego czasu na pogorszenie notowań państwowego długu.

Wczoraj rentowność papierów skarbowych znów była rekordowo wysoka. Obligacje dwuletnie OK1207 można było kupić z dochodowością 4,98%, pięcioletnie PS0310 5,58%, zaś dziesięcioletnie DS1015 na-wet 5,71%. Pragnienie Teresy Lubińskiej, by zwiększyć przyszłoroczny deficyt mimo sprzeciwu premiera, może się jednak spełnić. Skarb Państwa będzie musiał zapewne płacić zdecydowanie większe odsetki od nowo emitowanego długu.

Na rynkach bazowych natomiast od kilku dni spadki zdecydowanie wyhamowały. Wprawdzie prezes EBC, a jednocześnie przewodniczący grupy banków centralnych G10, Jean-Claude Trichet, zapowiedział, że banki są gotowe do podwyżki stóp, by powstrzymać inflację, jednak nie spowodowało to znaczących ruchów cen.