"Zainwestujemy więcej w budowę rynku w 2006 r., głównie w nowe produkty i w poszerzenie bazy klientów, nawet jeśli będzie to mieć negatywny wpływ na nasz zysk EBITDA" - stwierdził wczoraj w oświadczeniu dyrektor generalny niemieckiego operatora Kai-Uwe Ricke. Firma wyda w przyszłym roku na rozwój o 1,2 mld euro więcej, niż zakładała wcześniej. Prognozuje, że jej zysk EBITDA, czyli przed odsetkami, podatkami i amortyzacją, zmniejszy się przez to do 20,2-20,7 mld euro. Dopiero w 2007 r. zysk przekroczy przewidywany na ten rok poziom 20,7-21 mld euro. Ma sięgnąć 22,2 mld euro. Przychody mają się zwiększać w tempie 5% rocznie.
Niemiecki telekom poinformował, że w minionym kwartale zarobił na czysto (na poziomie netto) 2,42 mld euro i osiągnął przychody w wysokości 15 mld euro, o 4,8% większe od zeszłorocznych. To wyniki lepsze od przewidywań analityków - średnie prognozy mówiły o 2,14 mld euro zysku netto oraz 14,9 mld euro sprzedaży. To jednak nie zrekompensowało inwestorom zapowiedzi gorszych rezultatów w przyszłym roku. Akcje największej firmy telekomunikacyjnej w Europie traciły wczoraj nawet 3,6%. Wcześniej w tym roku spadły już o 9,8%. Niemiecki indeks DAX, do którego należą, zyskał w tym czasie 18%.
Wyśmienity wynik za miniony kwartał to przede wszystkim efekt ekspansji na rynku amerykańskim, gdzie należący do koncernu oddział komórkowy zdobył w ciągu kwartału ponad milion nowych klientów. W III kw. zeszłego roku DT notował sporą stratę w wysokości 1,36 mld euro.
Analitycy dobrze odebrali zapowiedzi rozwijania biznesu. - Deutsche Telekom wreszcie reaguje na to, co się dzieje wokół. Chce stać się siłą ciągnącą rynek. To krok we właściwym kierunku, nawet jeśli ucierpi rentowność - ocenił Jochen Reichert z SES Research.
DT poinformował tydzień temu o planach zwolnienia 32 tys. pracowników. Koncern ocenia, że dzięki redukcjom zatrudnienia począwszy od 2009 r. zaoszczędzi 1,7 mld euro rocznie. Od 2002 r., kiedy Kai-Uwe Ricke stanął na czele firmy, pracę w niej straciło już 12 tys. osób. Nowy prezes pozbył się też części aktywów. Chce natomiast wykupić mniejszościowych udziałowców spółki T-Online International, żeby zapewnić sobie większe wpływy z dostarczania internetu. Telekom ma bowiem coraz mniej klientów na usługi telefonii stacjonarnej. W ciągu roku liczba obsługiwanych przez DT linii spadła o 3,3%, do 55,5 mln na koniec września.