Właściwie byłoby dobrze, gdyby ten tydzień przeszedł już do historii. Okrojony podobnie jak poprzedni, nie wniósł do obrazu rynku wiele nowego. Na warszawską giełdę nie podziałał ani spadający węgierski BUX, ani ruchy indeksów na Zachodzie. Bez echa przeszły także wzmagające się obawy o amerykański rynek nieruchomości, którego kłopoty mogłyby mieć bardzo przykre konsekwencje. Na nasz parkiet nie miała przełożenia również wczorajsza aukcja obligacji, której wyniki trudno uznać za znaczący sukces.

Marazm, jaki zapanował na giełdzie, wynika niewątpliwie z obaw inwestorów o bliższą, ale również i dalszą przyszłość polskiej gospodarki. Stan niepewności zawdzięczamy, podobnie jak w większości tego typu przypadków, naszym dzielnym politykom. Od pewnego czasu trwają targi dotyczące poparcia mniejszościowego rządu premiera Marcinkiewicza, PiS zabiega o względy Samoobrony, LPR i PSL oraz (jak sam twierdzi) również PO. Media dociekają, kto ile zażąda za podniesienie ręki w dzisiejszym głosowaniu nad wotum zaufania dla rządu, politycy zarzekają się, że to wszystko dla dobra kraju, a rynki finansowe, nieco zdezorientowane, przyjęły postawę wyczekującą. Więcej będzie wiadomo po exposé premiera i debacie w Sejmie, ale wydaje się, że wieczorne głosowanie przebiegnie po myśli PiS. Pytanie o te targi jest oczywiście jak najbardziej zasadne, bo jak wynika z wyliczeń, wprowadzenie w życie ważniejszych postulatów socjalnych mogłoby kosztować budżet nawet 17 miliardów złotych rocznie. PiS deklaruje rozsądek w operacjach na finansach państwa, ale w zaistniałej sytuacji warto przypomnieć sobie powtarzane ongiś porzekadło, które głosiło, że "jak partia mówiła, że da, to mówiła". Miejmy nadzieję, że będzie miało ono zastosowanie do socjalnych obietnic braci Kaczyńskich, a nie zapowiadanej dyscypliny budżetowej.

Zwróć uwagę:

Getin - technicznie i fundamentalnie ciągle doskonały materiał na długofalową inwestycję.