Wczoraj ukazał się pierwszy numer "Nowego Dnia", dziennika wydawanego przez Agorę. Wydrukowano go w 800 tys. egzemplarzy. Jaki będzie nakład w następnych dniach - dokładnie nie wiadomo, choć według przedstawicieli Agory, w czwartki, gdy będzie opatrzony dodatkiem z programem telewizyjnym, przekroczy tę liczbę.
Agora podała, że zamierza przeznaczyć na promocję nowego tytułu 60-80 mln zł gotówki w ciągu trzech lat. W IV kwartale tego roku wyda 25-30 mln zł, a jeszcze w tym roku gazeta ma sprzedawać się dziennie przynajmniej w 250 tys. egzemplarzy (średnia tygodniowa). To zapewniłoby jej - po "Gazecie Wyborczej" i "Fakcie" - trzecie miejsce na rynku dzienników ogólnopolskich. Jeśli taka sprzedaż utrzyma się, w 2007 r. strata operacyjna projektu obniży się, a rok później tytuł zacznie na siebie zarabiać.
Według Zbigniewa Bąka, członka zarządu Agory, na ocenę, czy projekt się powiódł, czy nie przyjdzie czas za pół roku. - Dajemy sobie sześć miesięcy i po sześciu miesiącach okaże się, czy był to sukces, a raczej, jak wielki był to sukces - powiedział Z. Bąk.
Wanda Rapaczyńska, prezes Agory, zapowiedziała, że w przyszłym roku poziom dywidendy się nie zmieni. Do akcjonariuszy będzie należeć decyzja w sprawie skupu akcji własnych.
"Naszym zdaniem nowy dziennik to dobry krok strategiczny ze strony Agory (nowe źródło przychodów, wyprzedzenie konkurencji). Uważamy, że wydatki na poziomie 80 mln zł w ciągu trzech lat dla spółki generującej ponad 200 mln zł rocznie FCF (gotówka do dyspozycji - red.) to inwestycja racjonalna" - napisał Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku w raporcie porannym. Jego zdaniem, cel zakładający zysk operacyjny przy sprzedaży 250 tys. egzemplarzy dziennika "również nie jest wysoki".