Początek poniedziałkowej sesji pokazuje, że nie uda się z marszu pokonać tegorocznego maksimum na wykresie S&P 500. Po kolejnym skoku w górę byki potrzebują odpoczynku - w pesymistycznym wariancie oporu znajdującego się na 1245 pkt nie uda się pokonać i indeks kontynuował będzie bardzo szeroki trend boczny. Wydaje się, że jednym z ważniejszych czynników sprzyjających amerykańskim akcjom jest umacniający się dolar. Zwiększa stopy zwrotu z aktywów denominowanych w tej walucie dla inwestorów zagranicznych. Nawet przy założeniu, że w pierwszej kolejności kierują oni kroki na rynek obligacji czy w kierunku instrumentów rynku pieniężnego, część środków trafiać powinna na giełdy akcji. Z drugiej strony, warto zwrócić uwagę na niekorzystny wpływ drożejącego dolara na wyniki amerykańskich eksporterów.
Bez względu na to, czy ostatecznie uda się doprowadzić do wybicia górą na wykresie S&P 500, pozostaje sprawą otwartą czy fakt ten korzystnie przełoży się na wyceny akcji notowanych na GPW. Na wykresie siły relatywnej mierzącej zachowanie S&P 500 względem WIG20 doszło do przełamania 5-miesięcznej spadkowej linii trendu, co sugeruje, że w najbliższym czasie rynek amerykański będzie zachowywał się mocniej od polskiego. Szczególnie że negatywnie na sytuację warszawskiej giełdy wpływa zachowanie węgierskiego BUX. Tutaj wprawdzie, biorąc pod uwagę siłę relatywną, przewaga jest po stronie WIG20, ale skutkuje to tylko w ten sposób, że krajowy indeks nie traci na wartości. Tymczasem węgierski bratanek jest już bardzo blisko minimum z połowy października. Coraz mniejsza dynamika spadku daje szansę na obronę tego wsparcia - byłaby to istotna pomoc dla wzrostowego scenariusza na GPW. Taką pomoc stanowiłoby także kolejne tegoroczne maksimum niemieckiego DAX. Jednak zbudowana na wczorajszej sesji świeczka, z wyraźnie zaznaczonym górnym cieniem (bardzo zbliżona do nagrobka), stawia rozwój wypadków zgodny z oczekiwaniami byków, pod dużym znakiem zapytania.