Na początku tygodnia Agencja Rozwoju Przemysłu zdecydowała, że końcowe rozmowy w sprawie sprzedaży 47% akcji Jelfy będzie prowadzić z litewską firmą Sanitas. ARP, będąca w 100% własnością Skarbu Państwa, sprzedaje papiery w imieniu własnym oraz PZU i Ministerstwa Skarbu Państwa. Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji przeciw sposobowi prowadzenia procesu zaprotestował Adamed, który jako jedyny z krótkiej listy nie złożył ostatecznej oferty. Później zastrzeżenia do wyboru litewskiej firmy zgłosił inny podmiot z krótkiej listy - fundusz Enterprise Investors. W czwartek obawy przedstawiły związki zawodowe Jelfy. "Wyrażamy zdziwienie tak szybkim wyborem litewskiej firmy Sanitas dokonanym przez ARP" - informują związkowcy w liście skierowanym do premiera Kazimierza Marcinkiewicza. - Chcemy, aby proces sprzedaży był przejrzysty, a taki nie jest - mówi Ireneusz Oracz, przedstawiciel związków zawodowych. Dodaje, że jeszcze kilka tygodni temu obecny minister Skarbu Państwa Andrzej Mikosz występował jako doradca Sanitasu. - Pan Mikosz odwiedził Jelfę razem z Sanitasem. Był oficjalnie ich doradcą - mówi Oracz. "Czy jest nim dalej?" - pytają związki.
Biuro prasowe ministerstwa skarbu potwierdza, że szef resortu doradzał litewskiej firmie. - W związku z tym, że Andrzej Mikosz był doradcą firmy Sanitas, wszelkie decyzje dotyczące wyboru inwestora dla Jelfy będą podejmowane przez jednego z wiceministrów. Teraz jest to Michał Stępniewski - mówi Magda Nienałtowska z biura prasowego ministerstwa. Wiceminister Stępniewski zapowiada, że zbada procedurę sprzedaży akcji. - Wiemy o skargach zarówno ze strony uczestników przetargu, jak i pracowników. Analizujemy sytuację i mam nadzieję, że już w piątek będziemy mogli podjąć jakieś decyzje - mówi Stępniewski. Według ARP, jedynym kryterium wyboru była cena, a Sanitas zaproponował najwięcej (zgodnie z nieoficjalnymi informacjami 87 zł za akcję) spośród trzech firm z krótkiej listy, które złożyły ostateczne oferty.