W programie prac rządu jako jedno z głównych zadań resortu zapisano wypracowanie takiej koncepcji. Przypomnijmy, emerytury z tzw. I filaru ma wypłacać ZUS, ale od kilku lat nie wiadomo, kto zajmie się wypłatą świadczeń z pieniędzy zgromadzonych w funduszach emerytalnych.

Nad taką koncepcją pracował wcześniej resort polityki społecznej (poprzednik MPiPS). Z ostatnich informacji przedstawianych przez Agnieszkę Chłoń-Domińczak wynikało, że największe szanse ma pomysł, aby to firmy ubezpieczeniowe zajmowały się wypłatą emerytur. Innym rozważanym pomysłem było powierzenie wypłat ZUS-owi. O ile pierwsza koncepcja była droższa dla przyszłych emerytów, to jej zaletą było większe bezpieczeństwo z punktu widzenia budżetu państwa. Z kolei wypłacanie emerytur przez ZUS byłoby nieco tańsze, ale błąd urzędników przy wyliczeniach mógłby doprowadzić budżet do bardzo poważnych problemów finansowych.

Na razie nowy minister pracy Krzysztof Michałkiewicz nie podjął jeszcze decyzji, jaką koncepcję wybrać. Całkiem możliwe więc, że wróci jeszcze stary pomysł, aby wypłatami zajęły się zakłady emerytalne. Byłyby to instytucje specjalnie powołane do takiego zadania. Taki pomysł jest jednak bardzo kosztowny, ponieważ za świadczenie trzeba byłoby - w pierwotnej wersji - zapłacić do 7% zaoszczędzonych kwot. Jednak zakłady emerytalne mają obecnie jedną przewagę nad innymi rozwiązaniami - istnieje gotowy projekt ustawy, która umożliwi ich tworzenie (został przygotowany z innymi ustawami, wprowadzającymi reformę emerytalną).