W trakcie sesji kurs JC Auto spadał nawet o blisko 9%. Akcje przechodziły z rąk do rąk głównie w umówionych transakcjach. W trzech największych nowych właścicieli znalazło odpowiednio 379 tys., 130 tys. i 100 tys. papierów. Ich cena wynosiła 30 zł. Wczorajszy wolumen - 1,15 mln sztuk - był rekordowy w historii notowań firmy (dodatkowo w transakcji pozasesyjnej poszło 60 tys. walorów). Obroty na JC Auto wyniosły prawie 69 mln zł. Wyższe były tylko na akcjach Orlenu i TP.
Dodatkowej
podaży nie będzie
Prezes Jerzy Grabowiecki miał 5 mln akcji imiennych. 2 listopada zostały zamienione na zwykłe na okaziciela, a 18 listopada połączono je z 2,5 mln walorów, które już znajdowały się w obrocie. Komunikat o asymilacji był sygnałem, że prezes może myśleć o zmniejszeniu 66,7-proc. udziału w firmie. J. Grabowiecki dwa tygodnie temu zapewnił, że "zamierza kierować JC Auto jako właściciel większościowego pakietu". Twierdził, że w najbliższym czasie nie planuje sprzedawać papierów oraz że nie zgłosił się do niego żaden zainteresowany zakupami inwestor. Tymczasem wczorajsze transakcje wskazują, że sprzedającym był prezes Grabowiecki. Wolumen równy jest prawie 15% kapitału spółki.
- Przyznaję, że złożyłem zlecenie sprzedaży 1,2 mln akcji, a resztą zajął się dom maklerski. Nie wiem, kto jest nabywcą papierów. Mam nadzieję, że są to inwestorzy, którzy zatrzymają papiery na dłużej - mówi prezes Grabowiecki. Potwierdził, że nie zgłaszał się do niego żaden inwestor. Zapewnił też, że w ciągu 12 miesięcy nie pozbędzie się pozostałych akcji. Po wczorajszej sesji ma jeszcze około 51% papierów. Dlaczego sprzedał część walorów? - Inwestowałem w Japan Cars (poprzednia nazwa JC Auto - przyp. red.) od dnia założenia spółki. Od kiedy jesteśmy na GPW, nie miałem realnych korzyści finansowych. Dzięki sprzedaży części akcji, mogę zrealizować swoje marzenia - tłumaczy prezes Grabowiecki. Pozyskał ponad 38 mln zł.