IBnGR szacuje, że dochody wyniosą w tym roku 177,5 mld zł. Kwota ta nie obejmuje 2 mld zł z VAT, nieprawidłowo zaliczonych do tegorocznych wpływów. Wydatki też będą niższe od zaplanowanych i wyniosą 216,9 mld zł (98,1% planu). IBnGR zalicza do nich dotację dla FUS razem ze środkami refundowanymi z tytułu przekazywania składki do OFE (łącznie 29,9 mld zł zaplanowane na 2005 r.) Według Wojciecha Misiąga, eksperta z IBnGR, niezrealizowane wydatki zostaną przeniesione na 2006 r. Jego zdaniem, przenoszenie wydatków ma miejsce co roku i świadczy o tym, że budżet robiony jest na zapas. - Głównym powodem niewykorzystania limitu wydatków jest to, że nie uruchamia się pełnej kwoty rezerw celowych - mówi W. Misiąg. Dodaje też, że rząd Marka Belki nie był zbyt aktywny w "czyszczeniu kasy" w ostatnich miesiącach urzędowania.
W opinii specjalisty, niewykorzystanie limitu wydatków wynika również stąd, że Polska ma duże opóźnienia w realizacji projektów wspieranych z pieniędzy unijnych. - Problemem jest niesprawność administracyj na, a nie brak środków na wkład własny - uważa W. Misiąg. - Samorządy przetrzymują pieniądze, które miały pójść na ten cel. Świadczy o tym 6 mld zł nadwyżki, jaką miały w I półroczu - dodaje.
Według IBnGR deficyt budżetowy w tym roku (liczony z uwzględnieniem 29,9 mld zł dla FUS i z odliczeniem 2 mld zł z ubiegłorocznego VAT) wyniesie 39,4 mld zł. Deficyt sektora finansów publicznych powinien wynieść na koniec roku 4,5% PKB, a na koniec 2006 r. 4,1% PKB.
W ocenie K. Misiąga, wprowadzenie "kotwicy budżetowej" Marcinkiewicza będzie oznaczać konieczność głębokich cięć w wydatkach. - Z jednej strony rząd proponuje zmniejszenie obciążeń podatkowych, np. przez obniżkę CIT i odliczenie akcyzy od paliwa rolniczego, a z drugiej wzrost wydatków w niektórych dziedzinach - mówi.
Mniejszy dług państwa