Całkowita wartość kontraktu zdobytego przez konsorcjum z udziałem PVT, któremu przewodzi austriacka firma informatyczna Kapsch (jest również obecna w Polsce), wynosi 640 mln euro.

Prokom nie chce ujawnić szczegółów zamówienia. - Bliższe informacje przedstawimy za około dwóch tygodni, kiedy konsorcjum podpisze umowę ze zleceniodawcą - powiedział Marek Zieleniewski, rzecznik spółki. Wcześniej rozpatrywane będą protesty firm, które przegrały wyścig o lukratywne zlecenie. Nie wiadomo zatem, jaki wkład w realizację kontraktu (oraz potencjalny udział w przychodach) będzie miał PVT. - Będziemy starać się o około 10%, ale może się okazać, że wiele z tego to pobożne życzenia. Niczego jeszcze nie podpisaliśmy, sprawa jest otwarta - powiedział cytowany przez agencję Reuters Marian Pijarski, prezes PVT. Nawet jeśli wkład czeskiej spółki nie przekroczy 10% to i tak kwota, którą zainkasuje, będzie miała ogromne znaczenie dla jej wyników w kilku kolejnych latach. - System ma być uruchomiony już od początku stycznia 2007 r., ale płatności będą rozłożone na 10 lat - powiedział PARKIETOWI Michael Gschnitzer, dyrektor sprzedaży Kapsch.

Informacja o kontrakcie, która dotarła do inwestorów przed rozpoczęciem wtorkowej sesji, zdopingowała inwestorów do kupowania akcji Prokomu. Kurs gdyńskiej firmy zyskiwał nawet 4,7% i osiągnął 132,5 zł. Na koniec dnia spadł jednak do 125 zł. W środę znowu zaczął piąć się w górę i wyniósł 128 zł.

Czeska inwestycja Prokomu

PVT to jedna z największych spółek informatycznych w Czechach. Polski integrator kupił firmę przed dwoma laty. Wydał 55 mln zł. Inwestycja okazała się sporym rozczarowaniem. PVT wymagał gruntownej restrukturyzacji, która obejmowała m.in. częściową wymianę menedżmentu. Firma powoli wychodzi na prostą i odzyskuje pozycję rynkową. W 2004 r. przychody PVT wyniosły 117 mln zł, ale spółka zakończyła ten okres pod kreską. Strata netto sięgnęła 0,6 mln zł.