Czwartkowe sesje przyniosły spadek europejskich indeksów giełdowych po trwającym od tygodnia wzroście. Impuls do wyprzedaży akcji dał niższy, niż przewidywano, wskaźnik nastrojów niemieckich przedsiębiorców, który sporządza instytut Ifo. Uczestnicy rynku przyjęli tę wiadomość jako zapowiedź spowolnienia wzrostu gospodarczego z negatywnymi skutkami dla spółek giełdowych.
Do zahamowania dotychczasowej zwyżki notowań przyczyniły się też obchody Święta Dziękczynienia w USA. Wobec unieruchomienia rynków nowojorskich, mniej było zleceń zakupu europejskich akcji.
W odwrocie znalazły się notowania czołowych koncernów paliwowych BP i Totala, które od początku roku wzrosły odpowiednio o 29% oraz 36%. Szczególnie wyraźnie, bo aż o 15%, staniały walory Vestas Wind, największego na świecie producenta turbin wiatrowych, który oczekuje w bieżącym roku straty ze względu na braki części i wysokie koszty realizowanych projektów w USA.
Uwagę zwracały też spadki notowań w sektorze finansowym. Pozbywano się papierów biura maklerskiego Collins Stewart Tullett, zajmującego drugie miejsce na świecie w międzybankowym handlu akcjami, gdyż żadna z ofert jego przejęcia nie jest w stanie zadowolić udziałowców. Tymczasem akcje brytyjskiego banku HBOS straciły na wartości w związku z pogłoskami o możliwości zakupu australijskiego St. George Bank. Pomimo wzrostu zysku w trzecim kwartale staniały walory BNP Paribas. Jego francuscy konkurenci osiągnęli bowiem znacznie lepsze wyniki. Korzystnie wypadła natomiast giełda Euronext, której notowania wzrosły dzięki przeszło trzy razy większemu zyskowi w minionym kwartale.
Negatywną ocenę europejskiej telekomunikacji przedstawił Credit Suisse First Boston. Obniżając rekomendację do neutralnej z "powyżej rynku", wskazano na malejącą rentowność tej branży. Wśród powodów wymieniono coraz ostrzejszą konkurencję, rozwój alternatywnych usług wykorzystujących nowe technologie oraz ograniczenia zysków wprowadzane przez władze.