Reklama

Szybszy wzrost, niska inflacja

Jeśli chodzi o przyspieszenie inwestycji, to wciąż poruszamy się raczej w sferze nadziei niż faktów. Firmy w dalszym ciągu utrzymują znaczne nadwyżki na rachunkach bankowych

Publikacja: 26.11.2005 08:32

Ostatnio publikowane dane statystyczne nie wniosły zbyt wiele nowego do obrazu sytuacji gospodarczej. Wciąż można oczekiwać dalszego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w czwartym kwartale (później raczej stabilizacji) z towarzyszącą temu umiarkowaną presją inflacyjną. Taka sytuacja jest korzystna zarówno z punktu widzenia banku centralnego (średnioterminowych perspektyw inflacji), jak i nowego rządu, który - trzeba przyznać - rozpoczyna działalność w dość sprzyjającym środowisku ekonomicznym.

W październiku wzrost produkcji przemysłowej okazał się wyższy od wszystkich oczekiwań rynkowych, co potwierdziło, że polska gospodarka wkroczyła w ostatni kwartał bieżącego roku w dobrej kondycji przy stale wzmacniającej się aktywności ekonomicznej. Najprawdopodobniej jednak nadal miało to w dużym stopniu związek z eksportem, gdyż najlepsze wyniki produkcji ponownie zanotowały działy przemysłu o dużym jego udziale. Możliwe jednak, że doskonałe dane za październik były częściowo możliwe również dzięki poprawie popytu krajowego, np. dzięki rosnącym wydatkom konsumentów na materiały budowlane i wyposażenie mieszkań przed wygaśnięciem z upływem tego roku ulgi remontowej. Jeśli byłoby tak w rzeczywistości, to w ostatnich dwóch miesiącach roku można oczekiwać jeszcze silniejszego wpływu tego efektu na wskaźniki produkcji. Należy jednak pamiętać, że byłby to w dużej mierze czynnik przejściowy.

Nieco mniej korzystne były dane o produkcji budowlano--montażowej. I choć wzrost o 6,8% w ujęciu rocznym nie był dramatycznie zły, to nie daje mocnych nadziei na istotne ożywienie wydatków inwestycyjnych pod koniec 2005 r.

Wciąż zresztą, moim zdaniem, głównym znakiem zapytania jest nie tyle tempo wzrostu gospodarczego, ile tempo wzrostu popytu krajowego, co z punktu widzenia banku centralnego stanowi znaczną różnicę. Co prawda, płace wzrosły znacząco w październiku, jednak najprawdopodobniej był to efekt jednorazowy i podobnie jak nie należało przykładać zbyt znaczącej ("gołębiej") wagi do słabych danych za wrzesień, tak samo nie należy reagować zbyt przesadnie ("jastrzębio") na dane październikowe.

O ile w czwarty kwartał gospodarka wchodzi z całkiem przyzwoitym impetem, wciąż czekamy na pełną informację za kwartał trzeci. Prognozuje się, że tempo wzrostu gospodarczego przyspieszyło wówczas do ok. 3,5%. Jednak to eksport pozostawał zapewne głównym motorem wzrostu. Oczekiwane jest pewne przyspieszenie inwestycji i konsumpcji prywatnej, ale czy tempo wzrostu tych zmiennych o odpowiednio 5% i 2,5% można uznać za nadmierne? Tym bardziej że jeśli chodzi o przyspieszenie inwestycji, to wciąż poruszamy się raczej w sferze nadziei niż faktów. W pewnym sensie, można już być zmęczonym prognozowaniem przyspieszenia inwestycji, które z kwartału na kwartał się nie materializuje, a wykorzystanie środków unijnych jest wciąż na niskim poziomie. Firmy w dalszym ciągu utrzymują znaczne nadwyżki na rachunkach bankowych. Być może niski wzrost innych składowych popytu krajowego oraz silny złoty pogarszający perspektywy eksporterów na przyszłość nie stanowią szczególnych zachęt do inwestowania.

Reklama
Reklama

Jednocześnie, nie widać oznak presji na wzrost cen. Inflacja netto, która nie uwzględnia zmian cen żywności i paliw, jest poniżej 2,5% nieprzerwanie od ponad trzech lat. W październiku wyniosła 1,3% i była najwyższą spośród wszystkich miar inflacji bazowej. Zresztą, nawet jeśli uwzględnimy ceny paliw i ich wpływ na inflację, to nie zmienia to znacząco obrazu sytuacji inflacyjnej. Wskaźnik CPI wyniósł w październiku 1,6% i nawet jeśli spadek był tymczasowy, a na początku przyszłego roku zobaczymy wzrost do 2%, to nie powinno powodować specjalnego zakłopotania banku centralnego. Nawet jeśli ceny paliw mogą ponownie zacząć rosnąć na początku 2006 roku, po (ewentualnym) wycofaniu tymczasowej obniżki akcyzy i przełożeniu (ewentualnego) słabszego kursu złotego wobec dolara na ceny na stacjach benzynowych, to trudno wskazać na sygnały presji popytowej na ceny konsumentów, co może łagodzić obawy banku centralnego o tzw. efekty drugiej rundy. Przypomnijmy, że w październiku tego roku ceny producenta były o niemalże 1% niższe niż rok wcześniej. A w przetwórstwie przemysłowym, czyli części przemysłu działającej na najbardziej konkurencyjnych rynkach, ceny produkcji w ciągu ostatniego roku zmniejszyły się o ponad 2%. Oczywiście, roczna dynamika cen producenta została do pewnego stopnia obniżona przez słynny efekt bazy statystycznej i prawdopodobnie zwiększy się w ciągu najbliższych miesięcy, gdy efekt ten wygaśnie. Niemniej wydaje się, że dane o cenach produkcji pokazały w ostatnich miesiącach, że producenci bardzo niechętnie je podnoszą nawet w obliczu wzrostu kosztów energii i paliw, co sugeruje, że popytowa presja na ceny jest stłumiona.

Ciekawe, czy na najbliższym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej podtrzyma opinię, że inflacja może wrócić do celu szybciej niż wynikało z sierpniowej projekcji inflacji, gdyż - jak zauważył jeden z członków Rady - ceny ropy są niższe, a kurs złotego silniejszy niż założono w projekcji, która zakładała, że inflacja wróci do celu dopiero w 2007 roku. Przypomnijmy, że wysokie ceny ropy (nawet gdy spadały) były praktycznie jedynym "jastrzębim" argumentem w rękach Rady w ostatnich miesiącach.

Cóż, biorąc pod uwagę ostatnie wypowiedzi kilku członków Rady, obniżka stóp procentowych na posiedzeniu w następnym tygodniu jest możliwa, ale tylko pod warunkiem, że dane o PKB za trzeci kwartał wyraźnie rozczarują. Zauważmy, że na szczegółową analizę tych danych przed środową decyzją Rada będzie miała niecały dzień, gdyż będą one opublikowane we wtorek po południu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama