Ostatnio publikowane dane statystyczne nie wniosły zbyt wiele nowego do obrazu sytuacji gospodarczej. Wciąż można oczekiwać dalszego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w czwartym kwartale (później raczej stabilizacji) z towarzyszącą temu umiarkowaną presją inflacyjną. Taka sytuacja jest korzystna zarówno z punktu widzenia banku centralnego (średnioterminowych perspektyw inflacji), jak i nowego rządu, który - trzeba przyznać - rozpoczyna działalność w dość sprzyjającym środowisku ekonomicznym.
W październiku wzrost produkcji przemysłowej okazał się wyższy od wszystkich oczekiwań rynkowych, co potwierdziło, że polska gospodarka wkroczyła w ostatni kwartał bieżącego roku w dobrej kondycji przy stale wzmacniającej się aktywności ekonomicznej. Najprawdopodobniej jednak nadal miało to w dużym stopniu związek z eksportem, gdyż najlepsze wyniki produkcji ponownie zanotowały działy przemysłu o dużym jego udziale. Możliwe jednak, że doskonałe dane za październik były częściowo możliwe również dzięki poprawie popytu krajowego, np. dzięki rosnącym wydatkom konsumentów na materiały budowlane i wyposażenie mieszkań przed wygaśnięciem z upływem tego roku ulgi remontowej. Jeśli byłoby tak w rzeczywistości, to w ostatnich dwóch miesiącach roku można oczekiwać jeszcze silniejszego wpływu tego efektu na wskaźniki produkcji. Należy jednak pamiętać, że byłby to w dużej mierze czynnik przejściowy.
Nieco mniej korzystne były dane o produkcji budowlano--montażowej. I choć wzrost o 6,8% w ujęciu rocznym nie był dramatycznie zły, to nie daje mocnych nadziei na istotne ożywienie wydatków inwestycyjnych pod koniec 2005 r.
Wciąż zresztą, moim zdaniem, głównym znakiem zapytania jest nie tyle tempo wzrostu gospodarczego, ile tempo wzrostu popytu krajowego, co z punktu widzenia banku centralnego stanowi znaczną różnicę. Co prawda, płace wzrosły znacząco w październiku, jednak najprawdopodobniej był to efekt jednorazowy i podobnie jak nie należało przykładać zbyt znaczącej ("gołębiej") wagi do słabych danych za wrzesień, tak samo nie należy reagować zbyt przesadnie ("jastrzębio") na dane październikowe.
O ile w czwarty kwartał gospodarka wchodzi z całkiem przyzwoitym impetem, wciąż czekamy na pełną informację za kwartał trzeci. Prognozuje się, że tempo wzrostu gospodarczego przyspieszyło wówczas do ok. 3,5%. Jednak to eksport pozostawał zapewne głównym motorem wzrostu. Oczekiwane jest pewne przyspieszenie inwestycji i konsumpcji prywatnej, ale czy tempo wzrostu tych zmiennych o odpowiednio 5% i 2,5% można uznać za nadmierne? Tym bardziej że jeśli chodzi o przyspieszenie inwestycji, to wciąż poruszamy się raczej w sferze nadziei niż faktów. W pewnym sensie, można już być zmęczonym prognozowaniem przyspieszenia inwestycji, które z kwartału na kwartał się nie materializuje, a wykorzystanie środków unijnych jest wciąż na niskim poziomie. Firmy w dalszym ciągu utrzymują znaczne nadwyżki na rachunkach bankowych. Być może niski wzrost innych składowych popytu krajowego oraz silny złoty pogarszający perspektywy eksporterów na przyszłość nie stanowią szczególnych zachęt do inwestowania.