Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie spółek zakwalifikowanych do sektorów "budownictwo" i "przemysł materiałów budowlanych" z analitykami branży i przedstawicielami GPW. Mimo że łącznie firmy z tych sektorów stanowią niespełna 4% kapitalizacji warszawskiej giełdy, czynnikiem zachęcającym władze GPW do zorganizowania spotkania było rosnące zainteresowanie branżą wśród inwestorów giełdowych (indeks WIG-Budownictwo wzrósł w tym roku o ponad 40% - do rekordowych poziomów, podczas gdy WIG zyskał około 25%). - To sektor obarczony dużym ryzykiem, ale też z ogromnym potencjałem - uważa Andrzej Sopoćko, wiceprezes GPW. - Mimo dość znacznych wzrostów kursów firm budowlanych, są one wciąż - patrząc chociażby na wskaźniki cena/zysk - atrakcyjne cenowo. Liczę, że wykorzystają tę szansę i będą chętniej sięgać na giełdę po finansowanie - dodaje. Remigiusz Sopel, analityk Internetowego Domu Maklerskiego, podkreśla, że wzrost kursów firm budowlanych na GPW ma swoje uzasadnienie w danych makroekonomicznych dotyczących branży. Spodziewa się, że m.in. napływ funduszy unijnych będzie sprzyjał rozwojowi sektora.
Otwarcie rynku w związku z wstąpieniem do UE zrodziło również nowe problemy dla branży. Mowa tu m.in. o drenażu wysoko wykwalifikowanej kadry. - W polskich firmach brakuje project managerów, którzy potrafią poprowadzić projekty warte 100-400 mln zł. Tymczasem przygotowanie profesjonalnego menedżera projektu wymaga około 10 lat nauki - twierdzi Grzegorz Szkopek, wiceprezes Polimeksu-Mostostalu Siedlce. Dodaje: - Aby polskie firmy były konkurencyjne, niezbędne są też znaczne inwestycje w narzędzia wspomagające zarządzanie. Zdaniem wiceprezesa Polimeksu, polski rynek budowlany czeka również fala konsolidacji: - Największe firmy budowlane to teraz zaledwie 10% rynku.
Podczas dyskusji wskazano również inne problemy nurtujące branżę: zastraszające rozmiary szarej strefy, nieprzewidywalność przepisów podatkowych oraz brak konkretnych zachęt dla rozwoju budownictwa mieszkaniowego.