- Nie jest to budżet bardzo dobry, jest to tylko dobry budżet - tak scharakteryzował projekt planu wydatków i dochodów państwa na 2006 rok premier Kazimierz Marcinkiewicz w trakcie wczorajszej debaty w Sejmie. Nie tylko projekt nie w pełni zadowolił premiera. - Rynki finansowe przyjęły ten projekt bardzo dobrze, może nawet za dobrze, bo złotówka się wzmacnia - dodał.
Celem 5 procent
W autopoprawce do budżetu, przygotowanej przez gabinet Marcinkiewicza, założono 4,3-proc. wzrost PKB. Ale premier nie kryje, że liczy, iż będzie więcej.
- Wszystkie nasze działania, jakie podejmujemy, są nastawione na osiągnięcie za rok wzrostu PKB o 5% - powiedział. Jeszcze bardziej optymistyczna była minister finansów Teresa Lubińska. - Wierzę, że wzrost będzie większy, ale ostrożnie mówimy o 5%.
Motorem wzrostu w przyszłym roku mają być inwestycje, finansowane ze środków unijnych. Rząd liczy, że dzięki poprawie procedur, związanych z pozyskiwaniem pieniędzy z UE, więcej uda się pozyskać na inwestycje. - Już przyjęliśmy program naprawczy - powiedział Marcinkiewicz. Z kolei minister finansów powiedziała, że wydatki, związane z absorpcją funduszy wspólnotowych, które obecnie trafiły pod kontrolę resortu rozwoju regionalnego, nie były objęte cięciami.