Aktywność inwestorów była

w środę ograniczona, a kurs EUR/PLN poruszał się w bardzo wąskim przedziale wokół poziomu 3,8400. Dominującym tematem na rynku stała się aktywność Ministerstwa Finansów. Powiedziałbym, że wypowiedź premiera Marcinkiewicza, że złoty umacnia się zbyt szybko, przyniosła zamierzone efekty. "Agresywny popyt" na PLN, który umacniał kurs w ostatnich dniach, w środę się nie pojawił . Warto zwrócić uwagę na wciąż duży popyt na złotego ze strony krajowych eksporterów. Ewidentnie krajowe podmioty gospodarcze "zamykają książki" przed końcem roku.

Inwestorzy zagraniczni wciąż pozostają poza rynkiem. Popyt z ich strony na polskie aktywa jest bardzo ograniczony, a coraz częstsze są przypadki redukcji pozycji przez "zagranicę". Dlatego też tak zaskakujące jest ostatnie umocnienie złotego. Abstrahując od różnych teorii spiskowych na temat tego, komu zależy na mocnym złotym i dlaczego, niezależnie od oficjalnych komentarzy, wydaje się, że obecne umocnienie złotego jest sezonowe. Stwarza okazję do kupna walut obcych po korzystnych kursach lub też do denominacji kredytów walutowych.