Brytyjczycy zaoferowali za budapeszteński port więcej niż konkurencyjne niemieckie spółki Fraport (zarządza m.in. lotniskiem we Frankfurcie) oraz Hochtief. Za 75% minus jedna akcja spółki i licencję do zarządzania lotniskiem przez najbliższe 75 lat zaproponowali 464,5 mld forintów, czyli 2,1 mld USD.
Negocjacje z BAA, które jest m.in. operatorem największego europejskiego lotniska Heathrow w Londynie, węgierska agencja prywatyzacyjna AVP ma podjąć już dziś. Pierwszy przetarg przeprowadzony w tym roku agencji się nie udał. We wrześniu sprzedaż Ferihegy niemieckiemu Hochtiefowi (dawał 390 mld forintów) zablokował sąd, ponieważ planów prywatyzacyjnych nie skonsultowano z pracownikami.
Oferta Brytyjczyków aż czterokrotnie przewyższyła wycenę przygotowaną przez AVP. BAA dało duże pieniądze, ponieważ liczy na dalszy szybki wzrost popularności transportu lotniczego na Węgrzech. W pierwszych dziesięciu miesiącach tego roku z portu w Budapeszcie skorzystało aż 27% pasażerów więcej niż w takim samym okresie przed rokiem. Europejska średnia jest trzy razy niższa.
BAA obiecało, że zainwestuje w rozbudowę lotnika co najmniej kilka miliardów forintów. Ma to pozwolić na szybkie podwojenie jego pojemności. Dla Brytyjczyków Budapeszt jest bardzo ważny, ponieważ to ich największa inwestycja poza granicami Wielkiej Brytanii. Teraz zarządzają m.in. międzynarodowymi portami w amerykańskim Indianapolis i w Neapolu.
Węgry to pierwszy kraj w Europie Środkowowschodniej, który zdecydował się na prywatyzację głównego portu lotniczego. Władze chcą, by nabywca rozbudował pasy startowe i terminale. Do sprzedaży spółek zarządzających lotniskami w swoich stolicach przymierzają się też m.in. Czechy, Słowacja oraz Chorwacja. Nasz operator PPL (Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze) nie jest nawet skomercjalizowany i nie planuje się jego prywatyzacji.