Jak zakończymy z nim współpracę.
Ale wzajemne obroty nie były tak duże, jak deklarowaliście...
Nie, nie były. Podane przez nas kwoty wskazywały na maksymalny poziom obrotów, do jakich się zobowiązaliśmy, ale nie było aż takiego zapotrzebowania z drugiej strony.
Zanim Alchemia objawiła się w sektorze stalowym, jej kurs mocno podbijały np. doniesienia o planowanym handlu paliwami i uzyskanych koncesjach. Jakoś w tej sprawie zapadła cisza...
Cisza jest dlatego, że nad tym pracujemy. To był jeden z celów naszej ostatniej emisji. Zapewniam: cel jest realizowany. Paliwa to bardzo specyficzna, trudna branża, w której trzeba się bardzo delikatnie poruszać. Dlatego nie możemy o tym mówić zbyt wiele.
Pracujemy cały czas nad bardzo dużym kontraktem. Jego realizacja oznaczałaby dla nas dodatkowe znaczące przychody.
To znaczy, że poza ekspansją w sektorze stalowym Alchemia będzie się jednak zajmować handlem paliwami?
Będzie się zajmować realizacją tego kontraktu, z myślą o którym wskazaliśmy rozwój handlu paliwami jako cel poprzedniej emisji. Oczywiście, jeśli uda nam się dopiąć umowę. Jeśli nie - zmienimy ten konkretny cel emisji.
Ten kontrakt to będzie "incydent" w historii spółki?
Powiedzmy, że to będzie poboczna działalność, którą zajmować się będzie spółka matka.
W niedawnej ofercie firma sprzedawała akcje udziałowcom po 3 zł - przy kursie wielokrotnie wyższym. Cena emisyjna została opublikowana kilka miesięcy później, niż ustalono prawo poboru. Inwestorzy, którzy kupowali akcje z prawem poboru, dostawali w jakimś sensie kota w worku. Czy podobnie może być przy planowanej emisji?
Nie chcę się do tego odnosić. NWZA przed nami. Nie wiem, niestety, jakie decyzje podejmie walne zgromadzenie. I - bardzo mi przykro - nie mogę komentować żadnych kwestii z tym związanych.
Zarząd oczekuje jednak, że ze sprzedaży do 45 mln nowych akcji spółka uzyska 50-80 mln zł. To sugeruje, że cena emisyjna będzie nie wyższa niż ostatnim razem.
Takie są nasze oczekiwania. Ale jakie będą decyzje akcjonariuszy, trudno mi powiedzieć.
Dlaczego nie zdecydujecie się na emisję po cenie rynkowej. To byłby być może dobry sposób, by tę cenę przy okazji zweryfikować; sprawdzić, czy jest popyt na akcje po np. 135 zł?
Uważam, że do tej pory podawaliśmy za mało informacji na temat spółki, za mało było przejrzystości, klarownych danych o jej rozwoju i strategii. W związku z tym emisja z prawem poboru, a więc taka, jaką planujemy, wydawała mi się najbardziej uczciwym rozwiązaniem. Żeby zbyt długo nie czekać na pieniądze i nie poddawać się weryfikacji rynku już teraz. Na pewno poddamy się takiej weryfikacji przy okazji następnej, bardzo dużej emisji, do której może dojść w najbliższych latach. Wtedy rynek, znając dobrze firmę i efekty jej działalności, będzie mógł zaoferować odpowiednią cenę. Wcześniej musimy i chcemy udowodnić, że nasza strategia jest słuszna. A dopiero potem zwrócimy się do rynku po pieniądze.
Planujecie trzy przejęcia w sektorze stalowym, które mogą pochłonąć 50-300 mln zł. Będą finansowane wpływami z emisji i przede wszystkim kredytem?
Tak.
Nie spodziewacie się kłopotów z uzyskaniem dużego kredytu?
Nie. Myślę, że ich nie będzie.
Jakie firmy chcecie przejąć?
Jedną w Polsce i dwie za granicą - na południu. Nic więcej teraz nie mogę powiedzieć.
Walcownię Rur Andrzej?
Roman Karkosik ma 10% WRA. Chciałby zwiększyć zaangażowanie i nie ukrywa, że docelowo firma mogłaby się znaleźć w naszej grupie. Ale to dodatkowy projekt.
Zaczynała Pani jeszcze jako prezes Garbarni Brzeg, a tymczasem Alchemia to firma z sektora tworzyw sztucznych i branży stalowej. Trudno się było Pani nauczyć, co to są rury bez szwu i wlewki stalowe?
Nie. Kiedy rozwijaliśmy Elanę (wytwarza np. granulat PET, włókna poliestrowe; jest kontrolowana przez R. Karkosika - red.) jeździłam bardzo często za granicę, m.in. do Indonezji. Oglądaliśmy instalacje chemiczne. Byłam jedyną osobą, która przyglądała się produkcji z bardzo bliska, nawet wchodziła na jakieś kominy czy maszyny. Podobnie jest w przypadku Huty Batory. Kiedy zobaczyłam, jak stal przelewa się w pieco-kadziach, byłam zafascynowana. To miłość od pier