Miedź zaczęła piątkowe notowania od ustanowienia rekordu na poziomie 4475 USD. Bezpośrednią przyczyną trzeciej z rzędu zwyżkowej sesji była groźba zakłóceń dostaw z Chile, największego na świecie producenta tego metalu, spowodowanych strajkiem tamtejszych kolejarzy. Strajk trwa od środy i na razie nie ma żadnych informacji o negocjacjach.
Miedź zdrożała w tym roku już o 42%, właśnie w wyniku nieprzewidzianych przerw w dostawach. W Chile spowodowało je trzęsienie ziemi, w USA strajk w spółce Asarco, w Zambii braki paliwa i wreszcie pod koniec listopada w Indiach wybuch w jednej z hut.
W najnowszym raporcie londyński Standard Bank przewiduje, że w tym roku popyt przewyższy podaż miedzi o 343 tys. ton. Merrill Lynch podniósł swoją prognozę przyszłorocznej ceny miedzi, aluminium i cynku, uzasadniając to rosnącym popytem w Azji. Średnia cena miedzi ma w przyszłym roku wynieść 3638 USD za tonę, o 32% więcej niż ten nowojorski bank inwestycyjny poprzednio przewidywał.
Po południu cena miedzi nieco spadła, bo okazało się, że strajk kolejarzy nie zmniejszył wydobycia w kopalni Escondida, największej na świecie, a sekretarz związków zawodowych poinformował, że zarząd kolei zastąpił strajkujących innymi pracownikami.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące staniały w piątek po południu w Londynie o 12 USD, do 4450 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4384 USD.