Reklama

Co było, a nie jest...

Kulczyk Holding nosi się z zamiarem zakwestionowania uchwał podjętych przez radę nadzorczą Orlenu, kiedy kierował nią Jacek Bartkiewicz - wynika z naszych informacji. Taką możliwość otwiera mu czwartkowy wyrok sądu, który unieważnił wybór prezesa BGŻ do rady.

Publikacja: 12.12.2005 06:25

Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdził, że uchwały walnego zgromadzenia Orlenu, dotyczące powołania Jacka Bartkiewicza do rady nadzorczej koncernu, są nieważne. Uchwały zakwestionował fundusz Bengodi Finance, związany z Kulczyk Holding. Jakie będą skutki wyroku? Artur Ulrich, prezes KH, stwierdza, że orzeczenie ma przede wszystkim symboliczne znaczenie i pokazuje, że prawo musi być przestrzegane. A właśnie taki efekt chciała osiągnąć jego firma, gdy składała pozew.

Tylko symbole?

Czy tylko taki? Czy Kulczyk Holding nie zamierza zakwestionować ważności uchwał podjętych przez radę z Jackiem Bartkiewiczem w składzie? - Nie komentujemy niczego, co jest związane z tą sprawą - mówi lakonicznie Izabela Mościcka z biura prasowego KH. - Wiem, że trwają prace - zdradza PARKIETOWI, pragnąca zachować anonimowość, osoba zbliżona do zarządu holdingu. - Jakie będą tego efekty, niestety, nie jestem w stanie powiedzieć.

Orlen, w komunikacie wystosowanym zaraz po otrzymaniu informacji o wyroku sądu, stwierdził m.in.: "z posiadanych przez koncern opinii prawnych wynika, że wyrok nie wpływa bezpośrednio na ważność uchwał rady nadzorczej podjętych dotychczas z udziałem Jacka Bartkiewicza". Spółka nie sprecyzowała, kto jest ich autorem.

Skarżyć nie uchwały a skutki

Reklama
Reklama

Mateusz Rodzynkiewicz z krakowskiej kancelarii Oleś&Rodzynkiewicz przyznaje, że kodeks spółek handlowych nie przewiduje procedury skarżenia uchwał rady nadzorczej. - Mowa w nim tylko o skarżeniu uchwał walnego zgromadzenia akcjonariuszy - wyjaśnia. - Nie znaczy to jednak, że uchwały rady nadzorczej w ogóle nie mogą być kwestionowane w drodze sądowej.

Mecenas uważa, że można znaleźć podstawy do sądowego uznania za nieistniejące skutków prawnych decyzji podjętych przez radę nadzorczą w czasie, kiedy zasiadał w niej prezes BGŻ. - Dotyczyłoby to np. uchwał, które nie zapadłyby bez głosu pana Jacka Bartkiewicza. Tych, dla których podjęcia ten głos był głosem decydującym - wyjaśnia. Ile było takich decyzji? Tego w biurze prasowym Orlenu nikt nie umiał nam w piątek powiedzieć.

Pod przewodnictwem Jacka Bartkiewicza rada nadzorcza Orlenu podejmowała uchwały dotyczące m.in. powoływania członków zarządu spółki i zapisów w ich kontraktach. Wówczas zapadły też decyzje strategiczne, które dotyczyły m.in. działalności Orlen Deutschland, zakupów na rynku czeskim czy złożenia oferty na akcje litewskiej rafinerii Możejki.

Możliwości Jacka Walczykowskiego

W opinii Jacka Walczykowskiego, byłego prezesa Orlenu (odwołanego właśnie przez radę z prezesem BGŻ na czele), gdyby którykolwiek z akcjonariuszy chciał podważyć skutki uchwał, skarżyłby raczej decyzje personalne, a nie dotyczące polityki koncernu.

Jacek Walczykowski, który domaga się od Orlenu odprawy za zerwanie kontraktu, mógłby zyskać na czwartkowym wyroku: - Rozszerzyła się gama możliwości dochodzenia moich praw - twierdzi. Na razie nie wie jeszcze, czy i jak z nich skorzysta. - Teraz jadę na tydzień na narty. Zastanowię się nad tym - mówi.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama