Dwaj najwięksi akcjonariusze spółki ze Środy Wielkopolskiej, dysponujący łącznie 74-proc pakietem, nie mają już ograniczeń w zbywaniu walorów przedsiębiorstwa. Formalny lock-up, do którego zobowiązali się podczas majowej oferty publicznej, od grudnia już ich nie dotyczy (trwał 6 miesięcy). Lenie Lighting nie grozi jednak zwiększona podaż papierów. - Pojawiały się sugestie inwestorów finansowych, żebym sprzedał część akcji, co zwiększyłoby płynność walorów na giełdzie. Nie jestem jednak zainteresowany zmniejszaniem swojego zaangażowania - twierdzi Włodzimierz Lesiński, przewodniczący rady nadzorczej i właściciel 59,2% akcji Leny Lighting. - Nie zamierzam sprzedawać akcji. To najlepsza lokata kapitału - wtóruje Jerzy Nadworny, drugi z założycieli spółki, posiadający 14,8-proc. pakiet.
Podczas oferty publicznej cena emisyjna akcji Leny Lighting wynosiła 7,1 zł. W piątek jeden walor kosztował o ponad 15% więcej - 8,2 zł. Zwyżka zapewne byłaby wyższa, gdyby nie korekta prognozy wyników finansowych, dokonana przez zarząd na początku listopada (szacunki dotyczące zysku netto obniżono o 16,5%). W tym roku Lena zamierza zarobić na czysto 12,1 mln zł, przy 87 mln zł sprzedaży (w 2004 roku było to odpowiednio 11,36 mln zł i 76 mln zł). - W przyszłym roku na pewno odnotujemy lepsze rezultaty. Chcemy utrzymać dynamikę z poprzednich lat - mówi Maciej Rychlewski, prezes Leny Lighting. Wyniki spółki w coraz większym stopniu będą uzależnione od wahań kursowych. Już teraz ponad połowę sprzedaży stanowi eksport.