Reklama

Pesymizm uzasadniony

Jutro wieczorem Wielka Brytania przedstawi kolejny projekt budżetu Unii Europejskiej na lata 2007-2013 - nieco lepszy niż poprzedni, ale nie aż o tyle, aby zadowolić Polskę. Rząd szykuje więc argumenty do decydujących negocjacji na szczycie premierów krajów członkowskich w czwartek.

Publikacja: 13.12.2005 07:20

- Jestem przekonany, że nowe propozycje będą już lepsze w porównaniu z dotychczasowymi, ale jeszcze nie będą - niestety - pewnie takie, jakich byśmy oczekiwali - powiedział wczoraj premier Kazimierz Marcinkiewicz. To oficjalna reakcja polskiego rządu na doniesienia o ewentualnych zmianach projektu budżetu planowanych przez Londyn (który szefuje w tym półroczu pracami UE).

"Financial Times" spekuluje, że rząd z Downing Street skłonny jest zmniejszyć coroczny rabat swojej składki do unijnej kasy o więcej, niż zaproponowane w ubiegłym tygodniu 1,15 mld euro. Większość krajów uważa bowiem, że Londyn przy projektowaniu budżetu dbał przede wszystkim o własne finanse. Tezę tę potwierdza ujawniony przez "The Sunday Times" e-mail ambasadora brytyjskiego w Polsce, Charlesa Crawforda, w którym sugeruje on najszybsze zakończenie negocjacji, bez uwzględnienia argumentów państw członkowskich.

Dalej jednak nie wiadomo, ile ostatecznie wyniesie składka Wielkiej Brytanii i jakie będą środki UE na politykę spójności (a więc na biedniejsze regiony). Ubiegłotygodniowa oferta Londynu oznaczała zmniejszenie budżetu dla Polski z projektowanych wcześniej przez Brukselę 62 mld euro (w latach 2007-2013) do około 56 mld euro. Broni nas Komisja Europejska. Jej przewodniczący José Manuel Barroso wystosował list do brytyjskiego premiera Tony?ego Blaira. Poprosił o wprowadzenie stopniowego zmniejszania rabatu brytyjskiego oraz równych zasad dostępu do unijnych funduszy.

O skuteczności próśb dowiemy się w środę wieczorem. Wtedy prezydencja przedstawi nowy pomysł na budżetowy kompromis. Do tego czasu będą trwać ożywione negocjacje z krajami członkowskimi. W czwartek rozpoczną się już finałowe rozmowy premierów.

Politycy pesymistycznie oceniają możliwość zakończenia negocjacji budżetowych już w grudniu br. - Nie jestem szczególnie optymistyczny. Prezydencja brytyjska do tej pory rozczarowała - przyznał wczoraj Dariusz Rosati, europoseł, wiceprzewodniczący Komisji Tymczasowej Parlamentu Europejskiego ds. Środków Budżetowych w Rozszerzonej Unii. - Europarlament obecnego projektu brytyjskiego na pewno nie zaakceptuje - dodał. Nawet prezydencja jest niepewna kompromisu. - Pole manewru jest bardzo małe, wszyscy chcielibyśmy osiągnąć porozumienie. Ale nie może ono być osiągnięte za wszelką cenę - oznajmił Jack Straw, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii.

Reklama
Reklama

Mimo to rząd nie rezygnuje z prób. Jeszcze przed szczytem UE polscy dyplomaci będą przekonywać Brytyjczyków, że brak budżetu i bazowanie na jednorocznych prowizoriach będzie niekorzystne dla obu stron.

PAP

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama