Największy operator komórkowy na świecie (Vodafone ma m.in. udziały w polskiej sieci Plus GSM) podbił cenę w licytacji do 4,55 mld USD. W ostatecznej rozgrywce z potentatem z Wysp starły się: kuwejcki Mobile Telecommunications Corp., egipski Orascom Telecom Holding oraz pochodząca z Dubaju spółka Emaar Properties. Z ostatniej fazy przetargu wykluczono rosyjskiego operatora AFK Sistema oraz dubajski Emirates Telecom, ponieważ te spółki przedstawiły najniższe wstępne oferty. Cena wywoławcza ustalona przez rząd w Ankarze wynosiła 2,8 mld USD.

Wcześniej kupnem Telsimu interesowali się też inni gracze z europejskiego rynku telekomunikacyjnego, m.in. France Telecom i norweski Telenor. Inwestorów przyciągnęła perspektywa dynamicznego rozwoju sektora łączności bezprzewodowej w Turcji, która liczy ponad 70 mln mieszkańców i której społeczeństwo jest młodsze niż w Europie Zachodniej. Telsim ma teraz ok. 9,4 mln klientów i kontroluje ok. jedną czwartą krajowego rynku komórkowego. Ustępuje tylko Turkcellowi, który ma 27 mln abonentów.

Do 2003 r. Telsim był pod kontrolą rodziny tureckich biznesmenów Uzanów. Państwo przejęło spółkę w momencie, gdy zbankrutował kontrolowany przez tę samą familię bank Turkiye Imar Bankasi. Łącznie fala bankructw 21 banków w latach 1999-2003 kosztowała kraj 46 mld USD. Prywatyzując przejęte wówczas aktywa, władze chcą teraz odzyskać część pieniędzy.

Analitycy oceniają, że do kasy rządu trafi z prywatyzacji Telsimu między 2 a 3 mld USD. Z pieniędzy od Vodafone zostanie bowiem pokryta część długów spółki wobec dostawców telefonów komórkowych - Nokii i Motoroli. Łącznie zobowiązania wobec nich sięgają 3 mld USD.

Bloomberg