Jarosław Neneman w jednej ze swoich wypowiedzi dla prasy stwierdził, że "Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie są tak duże różnice w cenie benzyny i autogazu". Według niego, to musi się w przyszłości zmienić. Prasa odebrała to jako zapowiedź rychłego wzrostu cen autogazu. Zdementował to zarówno rzecznik rządu Konrad Ciesiołkiewicz, jak i sam premier Kazimierz Marcinkiewicz.
- Nigdy nie myśleliśmy, żeby podnosić akcyzę na gaz. Jest jakaś zupełna nieodpowiedzialność urzędników - powiedział.
Reakcja była szybka - minister finansów Teresa Lubińska po południu zapowiedziała, że zwróci się o odwołanie Nenemana. Tuż przed 15 pojawiła się informacja, że premier wniosek zaakceptował.
Sam Neneman nie chciał komentować sytuacji. Powiedział tylko, że wraca do wykładania na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie jest zatrudniony. W resorcie pracował najpierw jako szef gabinetu politycznego ministra Andrzeja Raczko, a potem, przez jego następcę Mirosława Gronickiego został powołany na stanowisko podsekretarza stanu. Już raz był bliski odwołania i to również z powodu akcyzy. Jego propozycja, aby zrównać stawki akcyzy na olej napędowy i opałowy, co miało ograniczyć szarą strefę, została odrzucona przez Sejm, a posłowie wówczas żądali jego odwołania. Ostatecznie skończyło się na nieudanej próbie odwołania samego Gronickiego.
Według nieoficjalnych informacji, jest już osoba, która zastąpi Nenemana w roli wiceministra odpowiedzialnego za podatki.