Francuskim koncernom przypadły dwie największe ze sprzedawanych spółek: Vinci za 9 mld euro kupi 50,4% akcji Autoroutes du Sud de la France, a Eiffage (do spółki z australijskim bankiem inwestycyjnym Macquarie) za 7 mld euro przejmie 70,2% Societe des Autoroutes Paris-Rhin-Rhone. 75,7% udziałów w najmniejszej ze sprzedawanych spółek zarządzających autostradami - Societe des Autoroutes du Nord et de l?Est de la France, czyli Sanef - trafi w ręce inwestora z Hiszpanii.

Szczególnie wiele emocji wzbudziła sprzedaż drugiej z firm. Z przetargu odpadły hiszpańska spółka Cintra oraz włoska Autostrade, choć ich oferty były wyższe od Eiffage. Przedstawiciele Cintry zakwestionowali uczciwość procesu sprzedaży. Uważają, że spółka przegrała, bo złożyła ofertę sama, bez partnera z Francji. A mają ku temu powody. Francuski premier Dominique de Villepin pod koniec września stwierdził, że kraj będzie dążyć do gospodarczego patriotyzmu, polegającego na zachowaniu we francuskich rękach kontroli nad największymi firmami. Zdaniem obserwatorów, wybierając dwóch oferentów z kraju, rząd zrealizował ten cel.

Wysokość francuskiego deficytu i długu publicznego przekracza unijne normy, dlatego rząd usilnie szuka pieniędzy na poprawę sytuacji państwowych finansów. Poza sprzedażą autostrad, w tym roku pozbył się już udziałów France Telecomu, a także wprowadził na giełdę część akcji dwóch monopolistów - gazowego Gaz de France oraz energetycznego Electricite de France. Francuski dług publiczny jest szacowany na 1,1 bln euro i w przyszłym roku sięgnie 66% PKB.

Bloomberg