Prognozując dynamikę płac analitycy znów się nie popisali. Nawet najśmielsi nie spodziewali się, że wyniesie ona 6,9% w ujęciu rok do roku. W połączeniu z bardzo niską inflacją można dojść do wniosku, że rosną tylko zarobki najbogatszych, czyli tych, którzy na konsumpcję i tak więcej nie wydadzą.

Tymczasem rynek długu w czwartkowy poranek kontynuował środowe zwyżki. Rentowność papierów dwuletnich OK1207 doszła do poziomu 4,56%, pięcioletnich DS1110 - 5,02%, zaś dziesięcioletnich DS1015 - 5,08%. Później ceny nieco spadły w oczekiwaniu na popołudniowe dane, których publikacja ostatecznie doprowadziła do dalszych spadków. Ci, którzy spodziewali się szybkiej obniżki stóp, z pewnością ochłonęli. Najbardziej prawdopodobne wydaje się więc, że stopy NBP w przyszłym roku pozostaną bez zmian. W takim przypadku nie widzę powodów by rentowność obligacji 5 i 10-letnich miała zejść poniżej 5%.

Jednak przed nami, w najbliższy poniedziałek, publikacja danych o produkcji przemysłowej. Ministerstwo Finansów, w porównaniu z analitykami, oczekuje znacznie wyższej dynamiki. Rynek może być więc znów mocno zaskoczony. Jednak przedświąteczny tydzień nie wróży dużych ruchów.