Testy ruszyły, gdy tylko amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wydała na nie zgodę. Potrwają maksymalnie 90 dni. Mogą skończyć się wcześniej, jeśli SEC wyda pozwolenie na oficjalne używanie hybrydowego systemu.

Ma on stanowić połączenie systemu handlu z tradycyjnymi maklerami i platformy, na której za realizację zleceń odpowiadają komputery. "Giełda wierzy, że pilotażowy program wykaże korzyści ze stosowania nowego systemu" - napisała New York Stock Exchange w złożonym 9 grudnia wniosku o rozpoczęcie testów. "Giełda będzie mogła dzięki niemu wychwycić i zaradzić pojawiającym się problemom w systemie".

Dzięki systemowi hybrydowemu zniknąć mają ograniczenia, jeśli chodzi o handel drogą elektroniczną, a brokerzy z parkietu i tzw. maklerzy-specjaliści zyskają nowe narzędzia do składania zleceń. Dla NYSE jest on bardzo ważny, bo pozwoli dopasować się do nowych wymagań SEC, zwanych jako Regulation NMS. Nowe reguły (zaczną obowiązywać w połowie przyszłego roku) wymagają od brokerów, by przesyłali zlecenia klientów na ten rynek, który gwarantuje ich wykonanie po najlepszej możliwej cenie z systemów elektronicznych.

Szef NYSE John Thain postawił na rynek hybrydowy już długo przed przejęciem platformy handlu elektronicznego Archipelago, które jest właśnie finalizowane. Nowe rozwiązania od początku budziły kontrowersje. M.in. największy fundusz inwestycyjny na świecie Fidelity krytykował nowy system za zbyt duże skomplikowanie i za to, że premiuje maklerów-specjalistów i brokerów z parkietu kosztem inwestorów zewnętrznych.

Bloomberg