Od minionego wtorku miedź taniała, ale w piątek jej cena znowu poszła w górę i przekroczyła poziom 4400 USD za tonę. O takim zakończeniu tygodnia zdecydowała wiadomość z Szanghaju o spadku zapasów monitorowanych przez tamtejszą giełdę.
Wskazuje to na wciąż rosnący popyt chińskiej gospodarki, która zużywa najwięcej miedzi na świecie. Zapasy Szanghajskiej Giełdy Terminowej zmniejszyły się o 3,3% do 71,584 tys. ton i był to drugi z rzędu tydzień ich spadku.
Duży popyt na miedź jest rezultatem niesłychanie szybkiego tempa rozwoju chińskiej gospodarki, co potwierdza raport o wzroście inwestycji w nieruchomości i inny majątek trwały w listopadzie aż o 29%, najbardziej w tym roku. Z najnowszych prognoz wynika, że rosnący popyt budownictwa i przemysłu zwiększy tegoroczne zużycie miedzi w Chinach o 8% do 3,7 mln ton.
W skali światowej popyt na miedź ma w tym roku wzrosnąć o 1%, do 16,9 mln ton i, co niesłychanie ważne dla cen, ma przewyższyć produkcję tego metalu z kopalni i ze złomu o prawie 300 tys. ton. W takiej sytuacji dostawcy muszą przy realizacji kontraktów wykorzystywać rezerwy monitorowane przez giełdy. W rezultacie miedź zdrożała od początku roku o ponad 40%.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek po południu w Londynie o 80 USD, 1,7%, do 4431 USD za tonę. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 4455 USD.