- Jedynym źródłem wiedzy, jak prowadzi się giełdę, są inne giełdy - mówi prezes Wiesław Rozłucki. - Zawsze podkreślam, że w przypadku pieniędzy reakcje ludzi na całym świecie są zdumiewająco podobne. Dlatego jeśli określone rozwiązania zdały egzamin na giełdzie w Nowym Jorku, Sao Paulo czy w Hongkongu, zdadzą egzamin także i u nas. A jeśli tam się nie przyjęły, to należy oczekiwać, że nie przyjmą się także na naszym rynku - twierdzi.
Zasada numer jeden
Od samego początku GPW postawiła na podpatrywanie i wdrażanie najlepszych na świecie rozwiązań. Już w 1994 r. nasza giełda przystąpiła do Międzynarodowej Federacji Giełd (FIBV), która z czasem przekształciła się w Światową Federację Giełd (WFE). Była pierwszym i przez kilka lat jedynym członkiem Federacji z dawnego bloku sowieckiego. Dopiero w 1997 r. przyjęto do niej giełdę w Lublanie. - To pokazuje, że od początku byliśmy giełdą, która wysoko stawia sobie poprzeczkę. I która tę poprzeczkę przechodzi - pamiętajmy, że aby wejść do Federacji, trzeba spełnić surowe kryteria - podkreśla Wiesław Rozłucki.
Jako członek komitetu roboczego WFE prezes warszawskiej giełdy ma szansę podpatrywać, co się dzieje na innych rynkach. A to procentuje w kraju. - Jeszcze dzisiaj, gdy wprowadzamy na giełdzie jakąś innowację, najpierw patrzymy, jak to działa na innych rynkach. Jeśli tam się sprawdziła, to śmiało ją wprowadzamy. To jest zasada numer jeden na giełdzie dla nowych pomysłów czy nowych rozwiązań organizacyjnych - mówi prezes GPW. Dodaje jednak, że taki sposób działania wymaga dużej aktywności, w tym poznania wielu ludzi i skłonienia ich do mówienia szczerze o sprawach często poufnych.
Prezes Rozłucki też dzieli się wiedzą i doświadczeniami z innymi. - Jako jedna z niewielu giełd zaangażowaliśmy się bezpośrednio w sprawy dotyczące corporate governance. Mamy również cenne doświadczenia związane z uruchamianiem handlu derywatami. Z zainteresowaniem prezesów innych parkietów spotkał się także projekt szkolnej gry giełdowej - wymienia prezes GPW. Przypomina też o fixingu. W czasie gdy w Polsce był mocno krytykowany, tym systemem notowań interesowało się wiele rynków na świecie, które miały już notowania ciągłe, lecz wciąż borykały się z problemem niskich obrotów. Specjalnie w celu "podejrzenia", jak działa fixing, Warszawę odwiedziła między innymi delegacja giełdy z Malezji.