Reklama

Giełda wzoruje się na najlepszych

- Jeśli chodzi o pieniądze, reakcje ludzi na całym świecie są zdumiewająco podobne. Dlatego jeśli coś zdało egzamin na giełdzie w Nowym Jorku, Sao Paulo czy w Hongkongu, zda egzamin i u nas - tą zasadą prezes GPW Wiesław Rozłucki kieruje się od lat. Wiedzę o innych giełdach czerpie bezpośrednio od ich przedstawicieli.

Publikacja: 17.12.2005 12:24

- Jedynym źródłem wiedzy, jak prowadzi się giełdę, są inne giełdy - mówi prezes Wiesław Rozłucki. - Zawsze podkreślam, że w przypadku pieniędzy reakcje ludzi na całym świecie są zdumiewająco podobne. Dlatego jeśli określone rozwiązania zdały egzamin na giełdzie w Nowym Jorku, Sao Paulo czy w Hongkongu, zdadzą egzamin także i u nas. A jeśli tam się nie przyjęły, to należy oczekiwać, że nie przyjmą się także na naszym rynku - twierdzi.

Zasada numer jeden

Od samego początku GPW postawiła na podpatrywanie i wdrażanie najlepszych na świecie rozwiązań. Już w 1994 r. nasza giełda przystąpiła do Międzynarodowej Federacji Giełd (FIBV), która z czasem przekształciła się w Światową Federację Giełd (WFE). Była pierwszym i przez kilka lat jedynym członkiem Federacji z dawnego bloku sowieckiego. Dopiero w 1997 r. przyjęto do niej giełdę w Lublanie. - To pokazuje, że od początku byliśmy giełdą, która wysoko stawia sobie poprzeczkę. I która tę poprzeczkę przechodzi - pamiętajmy, że aby wejść do Federacji, trzeba spełnić surowe kryteria - podkreśla Wiesław Rozłucki.

Jako członek komitetu roboczego WFE prezes warszawskiej giełdy ma szansę podpatrywać, co się dzieje na innych rynkach. A to procentuje w kraju. - Jeszcze dzisiaj, gdy wprowadzamy na giełdzie jakąś innowację, najpierw patrzymy, jak to działa na innych rynkach. Jeśli tam się sprawdziła, to śmiało ją wprowadzamy. To jest zasada numer jeden na giełdzie dla nowych pomysłów czy nowych rozwiązań organizacyjnych - mówi prezes GPW. Dodaje jednak, że taki sposób działania wymaga dużej aktywności, w tym poznania wielu ludzi i skłonienia ich do mówienia szczerze o sprawach często poufnych.

Prezes Rozłucki też dzieli się wiedzą i doświadczeniami z innymi. - Jako jedna z niewielu giełd zaangażowaliśmy się bezpośrednio w sprawy dotyczące corporate governance. Mamy również cenne doświadczenia związane z uruchamianiem handlu derywatami. Z zainteresowaniem prezesów innych parkietów spotkał się także projekt szkolnej gry giełdowej - wymienia prezes GPW. Przypomina też o fixingu. W czasie gdy w Polsce był mocno krytykowany, tym systemem notowań interesowało się wiele rynków na świecie, które miały już notowania ciągłe, lecz wciąż borykały się z problemem niskich obrotów. Specjalnie w celu "podejrzenia", jak działa fixing, Warszawę odwiedziła między innymi delegacja giełdy z Malezji.

Reklama
Reklama

Forum współpracy

Podobną rolę, jak WFE na świecie, na naszym kontynencie odgrywa Federacja Europejskich Giełd Papierów Wartościowych (FESE). Jej pełnoprawnym członkiem GPW stała się jednak dopiero w zeszłym roku. A to dlatego, że dopiero wówczas Polska weszła do Unii Europejskiej. Akcesja do UE to podstawowy wymóg, by giełda z danego kraju znalazła się w FESE. Wcześniej można starać się jedynie o status członka stowarzyszonego. GPW była nim od 1999 r. Pierwsze kontakty nawiązała już jednak dużo wcześniej (w 1992 roku).

Bardzo ważnym zadaniem FESE, które odróżnia ją od Światowej Federacji Giełd, jest reprezentowanie interesów giełd na jednolitym rynku europejskim. - Nasza rola to między innymi wypracowanie wspólnego mianownika dla czasem rozbieżnych interesów giełd z Unii. Jesteśmy ważnym partnerem do negocjacji dla Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i innych unijnych instytucji - mówi Michał Wiktorowicz, jedyny Polak w sekretariacie FESE (jest doradcą do spraw badań). - Służymy wszystkim członkom, jednak w wymiarze dostarczania informacji na temat propozycji legislacyjnych nasza praca ma szczególne znaczenie dla małych giełd. Duże, jak Deutsche Boerse czy London Stock Exchange, mają rozbudowane departamenty prawne czy do spraw polityki i rozwoju i są na bieżąco z propozycjami zmian w unijnym prawie, które mogą ich dotyczyć. Dzięki nam odpowiednie dokumenty w porę trafiają także do tych najmniejszych instytucji - dodaje Michał Wiktorowicz.Wiesław Rozłucki zaznacza, że bywają sytuacje, gdy interesom giełd w Europie zagraża na przykład silne lobby bankowe, i wówczas przeciwwaga w postaci lobby giełdowego jest niezmiernie ważna. - Nawet jeśli konsolidacja doprowadzi do powstania na Starym Kontynencie tylko trzech czy czterech centrów obrotu giełdowego, wspólny głos giełd będzie bardzo istotny. Banki stać na kosztowny lobbing, a giełd nie, dlatego powinny współdziałać - podkreśla W. Rozłucki.

Wymiana doświadczeń i informacji

Mimo krótkiego "stażu" GPW w FESE, w maju prezesa Rozłuckiego wybrano na wiceprzewodniczącego komitetu roboczego tej organizacji. Został pierwszym przedstawicielem nowych krajów członkowskich we władzach FESE. W październiku przypadł mu dodatkowy honor - został przewodniczącym doraźnego komitetu do spraw ustalenia składek członkowskich. - Składki to kontrowersyjna sprawa w FESE. Większość giełd działa dla zysku i dlatego każde ich podniesienie trzeba mocno uzasadniać. Cieszę się, że udało mi się wypracować kompromis - mówi Wiesław Rozłucki. Giełdy z Unii zostały podzielone na cztery grupy - bardzo duże, duże, średnie i małe - i będą płacić składkę stosownie do wielkości.

Warszawska GPW jako rynek średniej wielkości musi uiścić ponad 30 tys. euro na rok. - To nie są bagatelne pieniądze. Ale warto je zapłacić, choćby dla badań, które prowadzą federacje - przekonuje prezes GPW. Jako przykład podaje ostatnią analizę WFE na temat zarządzania ryzykiem na giełdach. - Są to wybitnie poufne informacje, dotyczące całego procesu zarządzania ryzykiem, w tym ubezpieczania się od ryzyka. Będą bardzo przydatne w naszej pracy - twierdzi prezes Rozłucki.

Reklama
Reklama

Oprócz tego, że federacje dają okazję do wymiany doświadczeń i bronią interesów swoich członków, spełniają jeszcze jedną bardzo ważną rolę: dzięki nim wiadomo na przykład, która giełda jest największa. - Statystyki nie są doskonałe, ale lepszych nie ma. Gdyby nie federacje, brakowałoby porównywalnych danych dotyczących giełd. Nie do wiary, jak różnie można liczyć obroty czy kapitalizację. Dane mogą być kompletnie nieporównywalne, a przez to bezużyteczne. Na szczęście federacje narzuciły giełdom sposób liczenia i publikują statystyki - mówi Wiesław Rozłucki.

World Federation of Exchanges, czyli Światowa Federacja Giełd, jest znana pod tą nazwą od 2001 r. Wcześniej, od 1961 r., działała pod szyldem Federation Internationale des Bourses de Valeurs, czyli Międzynarodowej Federacji Giełd. Ma siedzibę w Paryżu. Po przyjęciu w listopadzie giełd z Kairu, Cypru i Mauritiusa liczy teraz 57 członków (GPW jest jednym z nich od października 1994 r.). WFE ma też 21 członków stowarzyszonych oraz 34 członków--korespondentów. Najwyższym organem jest 15-osobowa rada dyrektorów. Obecnie przewodniczy jej Takuo Tsurushima, prezes i dyrektor generalny giełdy w Tokio.

www.world-exchanges.org

Federation of European Securities Exchanges, czyli Federacja Europejskich Giełd Papierów Wartościowych, liczy teraz 25 członków - giełd i instytucji depozytowo-rozliczeniowych. W czerwcu zeszłego roku status pełnego członka uzyskało 10 giełd stowarzyszonych z nowych państw Unii Europejskiej, w tym GPW w Warszawie. FESE ma też teraz sześciu członków-korespondentów, m.in. giełdy z Zagrzebia i Bukaresztu. Federacja ma siedzibę w Brukseli. Na jej czele stoi przewodniczący, którym obecnie jest Massimo Capuano, szef giełdy w Mediolanie.

www.fese.org

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama