Wyjście S&P 500 ponad listopadowy szczyt okazało się nic nieznaczącym zdarzeniem. Indeks w poniedziałek wrócił poniżej tej bariery, co jest kolejnym potwierdzeniem tego, że na kontynuację zwyżki w krótkim terminie nie warto się nastawiać. Można założyć, że spadek z początku tygodnia stanowi zapowiedź testu sierpniowej górki, znajdującej się przy 1245 pkt. Zachowanie indeksu dopiero na tym poziomie dałoby odpowiedź na pytanie o przebieg zdarzeń w kolejnych tygodniach. Na razie S&P 500 zachowuje się zgodnie ze schematem z ostatnich 2 lat. Po przełamaniu wcześniejszego szczytu hossy dochodzi do konsolidacji notowań, po czym S&P 500 spada poniżej tego szczytu.

Taki scenariusz zapowiada zachowanie Nasdaqa. W poniedziałek opuścił dołem trzytygodniową konsolidację i znalazł się na wysokości sierpniowej górki. Ta zaś wypadła niewiele powyżej maksimów z początku i końca 2004 r. Rozczarowanie inwestorów, że po raz kolejny nie udaje się utrzymać bykom wcześniejszych zdobyczy może w kolejnych dniach spychać notowania w dół. Spadek Nasdaqa poniżej 2218 pkt będzie złym prognostykiem dla S&P 500.

Interesujące jest to, jak ostatnie dobre informacje dotyczące niższych wskaźników inflacji w Stanach Zjednoczonych. Roczny CPI we wrześniu sięgał 4,7%, by w listopadzie spaść do 3,5%. Roczny PPI miał w tych okresach odpowiednio 6,9% oraz 4,4%. Jednocześnie zmienił się język komunikatu po posiedzeniu Fed. Tymczasem rentowność 10-letnich obligacji jest na tym samym poziomie co dwa miesiące wcześniej. To pokazuje, że inwestorzy jednak nadal oczekują podwyżek stóp procentowych i obawiają się, że wpływ na gospodarkę drogich surowców jeszcze ostatecznie się nie skończył. Warto odnotować, że bazowy CPI w listopadzie nie zmienił się i pozostał na poziomie 2,1%. To powoduje, że dyskusja o wpływie wysokich cen paliw na ceny na poziomie konsumentów pozostaje otwarta.

Niewiele dzieje się w ostatnich dniach na rynkach europejskich. Indeks 50 największych firm ze Starego Kontynentu - DJ Stoxx 50 - od początku grudnia waha się w niewielkim zakresie.