Giełda, a w zasadzie sami inwestorzy, sprawili sobie najdoskonalszy z możliwych prezentów świątecznych. Giełda notuje kolejne maksima, a co ważniejsze, odbywa się to w ramach stabilnego średnioterminowego trendu wzrostowego.

Nie ma w tym miejscu co pisać o obawach związanych z umiarkowanie niskimi obrotami, gdyż okazuje się, że te mogą być niskie,

a i tak rynek rośnie. Pisałem niedawno, że może być to interpretowane dwojako - w pozytywnym sensie, jako brak dystrybucji drogich akcji. W tym samym kontekście nie ma także co przeceniać wagi pojawiających się na wykresie negatywnych dywergencji, choć fakt pokonania maksimum, przy niskim obrocie i braku potwierdzenia na wskaźnikach, może rodzić pewne obawy.

W krótkim terminie wsparcia dla trendu szukałbym w średniej kroczącej z 15 sesji, w średnim w średniej z 45 sesji, a w długim w najdłuższej 100-dniowej średniej. Analogicznie w układzie tygodniowym, gdzie średnie z 15 i 45 tygodni sprawdzają się wprost doskonale. Uważam, że końcówka roku upłynie pod znakiem stabilizacji lub minimalnego wzrostu cen. Nie ma specjalnego powodu, aby indeks WIG20 akurat teraz zaczął zniżkować, choć na pewno nie ma też motywacji do "poprawiania" cen akcji, które to zwykle oczekiwane są w końcówkach kolejnych lat. Większość walorów notowana jest w okolicach swych rocznych maksimów, co na pewno satysfakcjonuje inwestorów instytucjonalnych. Nie ma też szans na specjalne przyspieszenie wzrostuw w styczniu ("efekt stycznia"), bo z uwagi na rosnącą kapitalizację WGPW wymagałoby to zaangażowania ogromnego kapitału. W tym wyrównanym, stabilnym i tak naprawdę korzystnym układzie nikomu nie będzie zależeć na obniżce cen. Dlatego święta i końcówka roku upłyną w bardzo dobrej atmosferze.