Nowa, skorygowana prognoza wyników Barlinka na 2005 rok zakłada wypracowanie 29,8 mln zł zysku netto i 55,4 mln zł EBITDA (zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację) przy 304 mln zł przychodów.
Przygotowując się do wejścia na giełdę pod koniec sierpnia producent drewnianych podłóg kusił inwestorów wyższą rentownością. Zysk netto grupy miał wzrosnąć w tym roku do 33,3 mln zł, EBITDA do 76,2 mln zł, a przychody miały sięgnąć 309 mln zł. Już publikacja słabych wyników za trzeci kwartał rzuciła cień na możliwość zrealizowania tych założeń. Zarząd zwlekał jednak z korektą prognozy do 23 grudnia. Jak wskazuje w komentarzu, przyczyną niższej zyskowności są głównie czynniki zewnętrzne.
Zbyt mocny złoty
Na rentowności zaważyły ceny uzyskiwane przez spółkę w eksporcie (poza krajem Barlinek sprzedaje ok. 3/4 produkcji), na co miał wpływ przewartościowany - w opinii spółki - złoty. Zarząd, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie stosował w ostatnich miesiącach instrumentów zabezpieczających. Tłumaczy, że zakładał ich użycie przy kursie euro z górnego przedziału założeń do prognozy (4,1 zł). Tymczasem od wydania pierwotnych szacunków euro kosztowało około 3,9 zł lub mniej.
Niższy zysk EBITDA to również efekt opóźnienia w osiągnięciu pełnych zdolności produkcyjnych tartaków w Barlinku (spółka musiała kupować półprodukty od dostawców zewnętrznych, co podrażało produkcję deski).