Przedostatni dzień roboczy starego roku nie przyniósł zasadniczych zmian na rynku długu. Środowy wywiad prasowy Leszka Balcerowicza wisi jednak wyraźnie nad rynkiem. Podobnie ma się sprawa z wypowiedzią Artura Zawiszy, posła Prawa i Sprawiedliwości, który wskazał na możliwe zmiany w konstytucji, a w szczególności likwidację Rady Polityki Pieniężnej. Spadki ze środy nie były więc "wypadkiem przy pracy" i znalazły kontynuację wczoraj. Rentowność papierów dwuletnich OK1207 wzrosła do poziomu 4,60%, pięcioletnich DS1110 do 5,02% zaś dziesięcioletnich DS1015 - 5,11%.

Rok nie kończy się więc aż tak optymistycznie, jak wyglądało to jeszcze parę dni temu. W styczniu czekają nas trzy duże przetargi obligacji stałodochodowych. Wczoraj Ministerstwo Finansów podało, że minimalna podaż dwulatek wyniesie 2 mld zł, tyle samo pięciolatek, a 1,8 mld zł dzisięciolatek. Można się jednak spodziewać, że będzie to znacznie więcej (choć górna wartość całej oferty wynosi 8,3 mld zł). Zaskoczyło mnie jednak, że styczeń nie przyniesie nam nowego 5-letniego benchmarku, ministerstwo wydrukuje bowiem znów obligacje DS1110, które oficjalnie benchmarkiem nie są. Nie powinno być więc zaskoczenia, jeśli styczeń przyniesie nam osłabienie rynku.