Zapasy miedzi monitorowane przez Londyńską Giełdę Metali wzrosły do 89 575 ton, czyli o 2,1% - podała w piątek giełda. Jest to najwyższy poziom od czternastu miesięcy. Informacje uspokoiły nieco rozgrzany do czerwoności rynek. Cena metalu w kontraktach trzymiesięcznych spadła do 4425 USD za tonę.

Dalsze duże dostawy miedzi zdołałyby najprawdopodobniej dalej zbić cenę. W środę znalazła się ona na rekordowym poziomie. Za tonę na zamknięciu sesji w Londynie płacono aż 4483 USD.

Nowy rekord rynek miedzi "zawdzięcza" doniesieniom z Chile. Pracownicy spółki Codelco, która jest największym producentem miedzi na świecie, zagrozili strajkiem, żądając dodatkowej premii. Zarząd nie chce się na nią zgodzić. Twierdzi, że mimo wyższych cen miedzi, nie ma na to pieniędzy, bo jest ograniczony budżetem przyznanym przez rząd Chile.

Protesty wśród załogi rozpoczęły się co prawda w czwartek, lecz nie przyczyniły się do obniżki wydobycia przez koncern. Dlatego miedź już dalej nie drożała. Negocjacje z załogą Codelco będą utrudnione, ponieważ pracownicy są de facto zatrudnieni przez zewnętrzne, prywatne spółki. A chilijskie prawo nie pozwala państwowym firmom - takim jak Codelco - płacenia bonusów pracownikom prywatnych przedsiębiorstw. Strajkujący pracownicy kopalni El Teniente żądają jednorazowej premii w wysokości 500 tys. peso (973 USD) na osobę, argumentując to dużą zwyżką notowań miedzi.

W 2005 r. metal zdrożał o ok. 40%. Był on czwartym rokiem z kolei, kiedy cena rosła.