Subsydiowanie dobrowolnych ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich przewiduje uchwalona w lipcu ustawa. Nowy system, który docelowo zastąpi kosztowne dla budżetu subwencje i kredyty klęskowe, miał ruszyć 1 stycznia 2006 r.
Unijna akceptacja
Wiadomo jednak, że projekt nie ruszy zgodnie z planem. Nie chodzi nawet o brak pieniędzy, bo w budżecie na 2006 r. zarezerwowano na dopłaty do tych polis 55 mln zł. Problemem nie jest również inercja polskich urzędników. - Projekt rozporządzenia w sprawie wysokości dopłat do dobrowolnych ubezpieczeń upraw i zwierząt gospodarskich został zaakceptowany 5 grudnia przez Komitet Rady Ministrów, jednak zanim ostatecznie przyjmie go rząd, konieczne jest uzyskanie aprobaty Komisji Europejskiej na stosowanie takiej formy publicznej w rolnictwie - poinformował Dariusz Mamiński z biura prasowego Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Polska wystąpiła o taką aprobatę 11 maja - do tej pory nie ma informacji zwrotnej. Według D. Mamińskiego, wspólna polityka rolna Unii dopuszcza takie wsparcie dla rolników, ale pieniądze mogą być uruchomione dopiero po uzyskaniu zgody Komisji Europejskiej. - Liczymy, że otrzymamy ją jeszcze w tym tygodniu - pocieszył D. Mamiński.
Pięciu śmiałków
Na decyzję KE czeka pięć towarzystw: PZU, TUiR Warta, TU Allianz Polska, Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW, Concordia Polska TUW. Wszystkie te firmy złożyły do końca października w ministerstwie rolnictwa wnioski o dopłaty (specjalna komisja oceniała oferty). Jeśli decyzja Komisji będzie pozytywna (a taka jest spodziewana), to zgodnie z projektem rozporządzenia, ministerstwo zrefunduje w tym roku 35% składki za ubezpieczenie uprawy ziemniaków i buraków cukrowych (od hektara upraw) oraz 40% składki w przypadku upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku i rzepiku. Dopłaty do ubezpieczeń zwierząt będą nieco większe: 45% - dla koni (do sztuki) oraz 50% - w przypadku ochrony ubezpieczeniowej bydła, świni, kóz i owiec. Pieniędzy nie dostaną jednak rolnicy, a zakłady ubezpieczeń.