Amerykańska waluta zniżkuje z powodu słabszych danych makro i w oczekiwaniu na publikację sprawozdania z poprzedniego posiedzenia Fed, które może potwierdzić, że rychły jest już koniec podwyżek stóp w USA.
"Bardzo dobre nastroje panują na rynkach wschodzących. Do naszego kraju kapitał napływa szeroką falą, co widać też na giełdzie i obligacjach. Nie wykluczam, że dojdzie wkrótce do ataku na poziom 3,80 za euro" - powiedział dealer BNP Paribas Jan Koprowski. Słabszy dolar i zakończenie cyklu zaostrzania polityki pieniężnej w USA powodują, że relatywnie rośnie atrakcyjność aktywów na innych rynkach. Umacniały się dziś również inne waluty Europy Środkowej. Zdaniem Koprowskiego, wczorajsze osłabienie złotego było wynikiem jedynie niskiej płynności rynku, a nie niechęci inwestorów do złotego.
"Polska gospodarka ma się dobrze. Ewentualne ryzyko wiąże się z polityką i ewentualną dymisją ministra skarbu. Jednak dotąd rynek się tym nie przejął" - dodał dealer. Premier Kazimierz Marcinkiewicz poinformował dziś, że minister Andrzej Mikosz złożył na jego ręce dymisję. Nie powiedział jednak, czy ją przyjmie. Zdaniem analityków, rynek przyjął tę wiadomość spokojnie, gdyż od pewnego czasu na ten temat spekulowano. W dodatku dla zagranicznych inwestorów ministrowie nie są rozpoznawalni.
"Gorzej będzie, gdy rezygnacje zaczną się mnożyć, co zdestabilizuje rząd i może przyspieszyć wybory" - powiedział jeden z bankowych analityków. Mocny złoty oraz rosnące ceny niemieckich obligacji sprawiły, że inwestorzy kupowali też polskie papiery dłużne.
"Nastroje są bardzo dobre, rynek wydaje się grać pod obniżki stóp procentowych, do czego powinny skłonić bank centralny korzystne perspektywy inflacyjne i silna waluta" - powiedział dealer BRE Banku Paweł Białczyński. W ocenie uczestników rynku, dobrze wróży to środowej aukcji obligacji dwuletnich OK0408 o wartości 2,5 miliarda złotych, a popyt może być trzykrotnie większy od oferty.