Ubiegłoroczne plany grupy LPP (sprzedaje odzież za pośrednictwem własnych salonów) mówiły o 690 mln zł przychodów i około 53 mln zł zysku netto. Ale to prognozy z początku grudnia. Starsze były o wiele bardziej optymistyczne: 750 mln zł skonsolidowanych przychodów i 60 mln zł zarobku. Wśród przyczyn ich anulowania wymieniano zwłaszcza niesprzyjającą pogodę na początku sezonu jesienno-zimowego (było zbyt ciepło, by klienci masowo kupowali odzież z nowej kolekcji). Jak informowaliśmy, salony LPP miały w tym okresie mniejsze obroty niż rok wcześniej, mimo że ich liczba wyraźnie wzrosła.
Końcówka nie tak udana
Wstępne dane o zeszłorocznych obrotach potwierdzają raczej trafność ostatnich prognoz. Pytany, czy warunki rynkowe odpowiadały w końcówce roku przewidywaniom spółki, wiceprezes LPP Dariusz Pachla mówi, że "z grubsza tak". Zastrzega jednak, że firma nie dysponuje jeszcze pełną wiedzą na ten temat. Inne firmy spodziewały się w grudniu, w okresie branżowych żniw, wcześniejszych wyprzedaży i większej konkurencji. D. Pachla przyznaje, że nie był to dla firmy tak udany okres jak grudzień 2004 r. Sprzedaż wprawdzie wzrosła licząc rok do roku o ponad 20%, ale pierwotne oczekiwania były sporo większe. No i niższe niż w 2004 r. były marże.
Zysk niepodliczony
Jeśli LPP zrealizowało prognozy, utrzyma szybkie tempo rozwoju grupy - choć sporo niższe niż zakładane pierwotnie. W 2004 roku grupa miała niespełna 547 mln zł przychodów i 43 mln zł zarobku. To znaczy, że w ubiegłym roku odnotowała zwyżkę sprzedaży o około 25%. Co z zyskiem (powinien się zwiększyć zgodnie z grudniowymi szacunkami o ponad 23%)? - Też bym chciał wiedzieć. Konia z rzędem temu, kto przy tak rozbudowanej strukturze sprzedaży jak nasza, potrafiłby już 4 stycznia go oszacować. Nawet dane o sprzedaży mają przecież wstępny charakter - tłumaczy wiceprezes Pachla. - Dlatego na temat zysku naprawdę nic jeszcze nie możemy powiedzieć. W zeszłym roku podaliśmy przybliżone szacunki w połowie stycznia, a i tak okazały się błędne - przypomina.