Wczoraj prezydent przyjął dymisję Andrzeja Mikosza. Premier zadeklarował, że zna już nazwisko następcy, ale go nie ujawni. - To będzie dobry minister. Będzie kontynuował większość spraw, które były przez ostatnie dwa miesiące prowadzone - oznajmił. Wieczorem Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że to sam K. Marcinkiewicz obejmie tymczasowo funkcje ministra. Prowadzeniem spraw w resorcie zajmie się dotychczasowy wiceminister Paweł Szałamacha.
Wczoraj pojawiły się informacje, że K. Marcinkiewicz szuka na stanowisko szefa MSP kogoś spoza PiS. Chodziło o prof. Uniwersytetu Warszawskiego Krzysztofa Opolskiego. To specjalista od zarządzania i tworzenia strategii firm (był m.in. konsultantem w Ruchu, PLL LOT, kilku bankach). Należy do czteroosobowego zespołu doradców ekonomicznych premiera (stworzonego przez Marka Zubera). - Wiem, że mówi się o mojej osobie, ale oficjalnej propozycji nie otrzymałem - zastrzega profesor. - Niewątpliwie to kusząca perspektywa. Obawiam się jednak, że choć zarządzanie państwowym majątkiem wymaga podejścia strategicznego, to zamiast tego panuje myślenie krótkoterminowe: co można szybko sprzedać - dodaje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w zakuluarowych rozmowach nie zgodził się objąć urzędu.
Wśród osób typowanych na ministra pojawił się także Dariusz Jacek Bachalski, senator PO i właściciel firmy JDJ Bachalski (jedna z pierwszych prywatnych sieci szkół językowych w Polsce, teraz działa także w branży deweloperskiej i ogrodniczej). Premier zna go jeszcze z czasów swojej młodości (wychowywali się w Gorzowie Wielkopolskim na tym samym osiedlu). - Zbyt wcześnie na to, aby odnieść się do tej informacji. Musiałbym rozważyć tę propozycję w kategoriach politycznych - powiedział senator. Na politycznej "giełdzie" spekuluje się, że to kolejna próba przyciągnięcia przez PiS części posłów Platformy. Liderzy PO uznali taką propozycję za "brak powagi" i zadeklarowali pozostanie w opozycji.
Wiele osób twierdzi, że idealną osobą jest poseł Wojciech Jasiński, obecny przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Był współpracownikiem Lecha Kaczyńskiego w NIK i Ministerstwie Sprawiedliwości, często wypowiada się na tematy prywatyzacyjne. Przed powołaniem rządu mówiło się o nim jako poważnym kandydacie na szefa MSP. - Oficjalnej propozycji nie dostałem. Jeżeli ją otrzymam, poproszę premiera o dwie minuty rozmowy. Chcę wiedzieć, czego ode mnie oczekuje - powiedział PARKIETOWI. Poważnie mówi się też o Andrzeju Diakonowie (doradca L. Kaczyńskiego w NIK, b. wiceminister gospodarki). Ciągnie się jednak za nim niezakończona historia w sprawie zarzutów o działanie na szkodę Ciechu (w 2001 r. był członkiem zarządu spółki).
PAP