Reklama

Premier ministrem skarbu

Wciąż brakuje następcy Andrzeja Mikosza. Premier chętnie widziałby na tym miejscu specjalistę od zarządzania prof. Krzysztofa Opolskiego lub swojego kolegę "z podwórka" senatora PO Dariusza Bachalskiego. Ponieważ pierwszy waha się, a drugiemu nie pozwala Platforma, tymczasowo to sam Kazimierz Marcinkiewicz pokieruje pracami resortu.

Publikacja: 05.01.2006 07:15

Wczoraj prezydent przyjął dymisję Andrzeja Mikosza. Premier zadeklarował, że zna już nazwisko następcy, ale go nie ujawni. - To będzie dobry minister. Będzie kontynuował większość spraw, które były przez ostatnie dwa miesiące prowadzone - oznajmił. Wieczorem Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że to sam K. Marcinkiewicz obejmie tymczasowo funkcje ministra. Prowadzeniem spraw w resorcie zajmie się dotychczasowy wiceminister Paweł Szałamacha.

Wczoraj pojawiły się informacje, że K. Marcinkiewicz szuka na stanowisko szefa MSP kogoś spoza PiS. Chodziło o prof. Uniwersytetu Warszawskiego Krzysztofa Opolskiego. To specjalista od zarządzania i tworzenia strategii firm (był m.in. konsultantem w Ruchu, PLL LOT, kilku bankach). Należy do czteroosobowego zespołu doradców ekonomicznych premiera (stworzonego przez Marka Zubera). - Wiem, że mówi się o mojej osobie, ale oficjalnej propozycji nie otrzymałem - zastrzega profesor. - Niewątpliwie to kusząca perspektywa. Obawiam się jednak, że choć zarządzanie państwowym majątkiem wymaga podejścia strategicznego, to zamiast tego panuje myślenie krótkoterminowe: co można szybko sprzedać - dodaje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w zakuluarowych rozmowach nie zgodził się objąć urzędu.

Wśród osób typowanych na ministra pojawił się także Dariusz Jacek Bachalski, senator PO i właściciel firmy JDJ Bachalski (jedna z pierwszych prywatnych sieci szkół językowych w Polsce, teraz działa także w branży deweloperskiej i ogrodniczej). Premier zna go jeszcze z czasów swojej młodości (wychowywali się w Gorzowie Wielkopolskim na tym samym osiedlu). - Zbyt wcześnie na to, aby odnieść się do tej informacji. Musiałbym rozważyć tę propozycję w kategoriach politycznych - powiedział senator. Na politycznej "giełdzie" spekuluje się, że to kolejna próba przyciągnięcia przez PiS części posłów Platformy. Liderzy PO uznali taką propozycję za "brak powagi" i zadeklarowali pozostanie w opozycji.

Wiele osób twierdzi, że idealną osobą jest poseł Wojciech Jasiński, obecny przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Był współpracownikiem Lecha Kaczyńskiego w NIK i Ministerstwie Sprawiedliwości, często wypowiada się na tematy prywatyzacyjne. Przed powołaniem rządu mówiło się o nim jako poważnym kandydacie na szefa MSP. - Oficjalnej propozycji nie dostałem. Jeżeli ją otrzymam, poproszę premiera o dwie minuty rozmowy. Chcę wiedzieć, czego ode mnie oczekuje - powiedział PARKIETOWI. Poważnie mówi się też o Andrzeju Diakonowie (doradca L. Kaczyńskiego w NIK, b. wiceminister gospodarki). Ciągnie się jednak za nim niezakończona historia w sprawie zarzutów o działanie na szkodę Ciechu (w 2001 r. był członkiem zarządu spółki).

PAP

Reklama
Reklama

Stępniewski nie jest już w resorcie

Premier odwołał także Michała Stępniewskiego ze stanowiska wiceministra skarbu, powołując na jego miejsce Piotra Rozwadowskiego. M. Stępniewski pracował w MSP jeszcze w poprzednim rządzie, uważa się go za "architekta" prywatyzacji PGNiG. Według naszych informacji, dymisja była przygotowana już wcześniej, premier czekał tylko na powrót ministra z urlopu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama