Mamy za sobą kolejną sesję silnego wzrostu cen. Ponownie przystanek w zwyżce był krótki. Nie ma wielkich szans na zarobek na krótkich pozycjach. Zachowanie LOP wprawdzie ponownie sygnalizowało, że spora grupa graczy stara się złapać szczyt, ale to popyt ciągle rozdaje karty.

W tym tygodniu po raz kolejny mieliśmy potwierdzenie tezy, że większość nie może mieć racji. Jednomyślność co do kierunku ruchu zwykle prowadzi do diametralnie odmiennego zachowania. Przypomnijmy, że zaczynaliśmy tydzień ze świadomością, że nastroje były złe. Pokazywała to wartość bazy, która z plusów zeszła na zero, ale najwyraźniej widać to było po zmianie wartości Wigometru. Przypomnę, że to wskaźnik nastrojów wśród profesjonalistów. Analizując jego zachowanie nie można wyciągać zbyt pochopnych wniosków, ale warto zwracać uwagę na dynamiczne zmiany. Właśnie ostatnio jego wartość silnie spadła (o 65 pkt). Co ciekawe, tą silną zmianę wywołała właściwie jedna sesja spadkowa - ostatnia sesja poprzedniego roku.

Tak mocna zmiana nastrojów przez w sumie niewielki powód musiała zostać uznana za podejrzaną. Efekt mamy na wykresie. Praktycznie cały tydzień wzrostów. Przerwy ograniczały się jedynie do płytkich korekt. Tak płytkich, że nawet nie umożliwiają podniesienia poziomów wsparcia. Takie zachowanie rynku z jednej strony cieszy posiadaczy długich pozycji, ale z drugiej każe przygotować się na ciężki okres. Taka dynamika ruchu sygnalizuje rosnący udział emocji w podejmowaniu decyzji, a to nigdy nie kończy się dobrze. Zresztą wysoki poziom emocji to przesłanka, by powoli zastawiać się nad możliwością zakończenia ruchu. Przesłanka wstępna, ale przypomina, że żaden trend nie trwa wiecznie. Pojawienie się euforii (jeszcze jej nie było) powinno wskazać nam moment przegrzania.