Jeśli prognozy analityków się potwierdzą, to listopadowy deficyt stanowiłby około jednej czwartej wyniku zanotowanego w tym samym miesiącu 2004 r. Wówczas ujemne saldo obrotów towarowych Polski wyniosło 238 mln euro. Listopadowe saldo byłoby jednocześnie jednym z lepszych w ub.r. Były co prawda nawet dwa miesiące z nadwyżką, ale średnia miesięczna to deficyt handlowy, na poziomie blisko 160 mln euro.
Ekonomiści są zdania, że eksport (w przeliczeniu na euro) był w listopadzie o 16,3% wyższy niż przed rokiem. Raiffeisen Bank spodziewa się nawet, że dynamika przekroczyła 20%. Wzrost importu był mniejszy - średnia zebranych przez nas prognoz to 12,9%. W porównaniu z październikiem dynamika zarówno wywozu, jak i przywozu towarów była mniejsza.
NBP opublikuje bilans płatniczy w piątek, zwykle dzień wcześniej GUS podaje informację o wynikach handlu zagranicznego.
Również w piątek bank centralny przedstawi dane na temat podaży pieniądza w grudniu. Ekonomiści spodziewają się, że roczny przyrost wyniósł 11,2%. Oczekiwany wynik jest podobny do średniego tempa zwiększania się pieniądza w obiegu między styczniem a listopadem ub.r. Od marca 2005 r. roczna dynamika podaży pieniądza jest dwucyfrowa. Wyjątkiem był październik, gdy spadła do 8,7% ze względu na wysoki punkt odniesienia (w październiku 2004 r. w bilansach banków były kredyty na zakup akcji prywatyzowanego wówczas PKO BP). Realna dynamika pieniądza zwiększa się - ze względu na spadającą inflację. Jednak Rada Polityki Pieniężnej nie wskazała dotąd pieniądza jako czynnika, który groziłby w przyszłości przyspieszeniem tempa wzrostu cen.