Po potężnym noworocznym wzroście WIG20 wreszcie wyhamował. Poniedziałkowa sesja nie powinna napawać raczej zbytnim optymizmem i mogła być wstępem do większej korekty. Nie można jednak powiedzieć, żeby wtorkowy spadek był znaczący i było dowodem narastających obaw inwestorów.

Pierwsze krótkoterminowe wsparcie dla indeksu to luka hossy w obrębie 2765-2773 pkt. Sądzę, że nim WIG20 spadnie w jej obszar, znaczenie tego wsparcia zostanie zwielokrotnione poprzez dotarcie do niego silnie rosnącej średniej kroczącej z 15 sesji. Niedawno pozwoliłem sobie stwierdzić, że dopiero jej jednoznaczne pokonanie w cenie zamknięcia będzie sygnałem do zamknięcia krótko- i średnioterminowych długich pozycji. Skala ewentualnego spadku (po przełamaniu poziomu SK-15) nie jest jednak aż tak duża, bo nie sądzę, by w krótkim okresie indeks spadł poniżej 2570 pkt. Z drugiej strony, skala ostatniego wzrostu była na tyle znacząca, że uzasadnia nawet głębszą korektę. Nie uważam, żeby uwarunkowania polityczne w kraju uprawniały aż taki wzrost i potwierdzały ogromne zaufanie zagranicznych inwestorów do naszego kraju. Stąd zakładam, że zainteresował się nami kapitał spekulacyjny, korzystający ze wzrostu (de facto go wywołujący) oraz z (dla mnie przejściowego i na bieżącą chwilę skrajnego) umocnienia złotówki. A to oznacza, że wysokie jak dotąd prawdopodobieństwo korekty jeszcze wzrosło. Oczywiście, nastroje, wygląd wykresu indeksu i większości jego wskaźników przemawiają za dalszą hossą, ale nie jestem pewny, czy akurat ten sielankowy obraz będzie wsparciem dla kupujących.

Co ciekawe, ostatnia zwyżka spowodowała, że indeks ponownie powrócił ponad linię trendu, która pierwotnie (od maja) wyznaczała kierunek jego ruchu. Muszę przyznać, że sam zakładałem w początku grudnia, że wzrost, jaki miał miejsce (i jaki odbywał się pod linią) przy towarzyszącym mu malejącym obrocie będzie częścią formacji podwójnego szczytu. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, a linia ta - przebiegająca obecnie na wysokości 2740 pkt - może stanowić ponownie silne wsparcie.